Anonimowi dłużnicy: problem długu jest w głowie

0
1066

Klub na Poznańskiej 38, dla uzależnionych, prowadzony przez uzależnionych. Kiedyś najwięcej było tu spotkań dla alkoholików. Dzisiaj pojawiają się osoby z innymi problemami: dorosłe dzieci alkoholików, zadłużeni, czy anonimowi depresanci. We wtorek wieczorem rozpoczyna się miting 12 – krokowy dla Anonimowych Dłużników.

Bartek: Wpadłem w długi i próbowałem znaleźć wyjście. Tak trafiłem do Wspólnoty Anonimowych Dłużników. Problemy zadłużeniowe są w głowie, w człowieku. To nie jest kwestia technicznego braku pieniędzy.

Ale jednak czasem brakuje do pierwszego, ludzie są w różnej sytuacji. Czasem postawieni pod ścianą. Bo kredyt konsumpcyjny, bo kredyt mieszkaniowy, a współkredytobiorca umarł lub odszedł i zostawił z kredytem, brak na spłatę karty kredytowej.

Bartek: To są przypadki losowe. Wiele osób jest zadłużonych na własne życzenie, na konsumpcję, a nie że muszą, ktoś się zadłuża na to, żeby sfinansować studia, żeby pomóc komuś choremu z rodziny, są trudne sytuacje życiowe, że jeżeli już nie ma skąd wziąć np. na leczenie raka, to się bierze kredyt, ale ja uważam, że nie na samochód, czy wakacje.

Portret zadłużonego

Bartek jest przedsiębiorcą, ale mówi o sobie, że to za dużo powiedziane. Teraz prowadzi przecież jednoosobową firmę. Zanim jednak sam mógł się ponownie zatrudnić musiał przejść długą drogę we Wspólnocie Anonimowych Dłużników i spłacić długi za swój poprzedni biznes. Zaległe rachunki za ZUS i do Urzędu Skarbowego na kwotę prawie 40 tys. zł.

„Nie chciałem się przed samym sobą przyznać, że mi firma nie wychodzi i przez rok narobiłem sporo długów. Na początku prowadzenia działalności gospodarczej miałem jednego klienta, a ZUS musiałem płacić, podatki musiałem płacić, chociaż nie płaciłem przez rok i wpadłem w długi. Teraz widzę, że jest masę rozwiązań, że mogłem tego uniknąć, chociażby zawiesić działalność, odpuścić tego jednego klienta, skupić się na rozeznaniu tematu, pójść gdzieś na etat i zacząć wtedy, kiedy będę bardziej gotowy” – opowiada.

Dlaczego się zadłużamy? Nie umiemy odpuścić. Konsumpcjonizm spowodował, że chcemy żyć lepiej, wygodniej, intensywniej z dobrymi wakacjami, z worem prezentów na święta. Co się takiego dzieje w umyśle osoby uzależnionej od długów? Czy można uzależnić się od zaciągania pożyczek i kredytów?

„Niskie poczucie własnej wartości może sprzyjać temu, że człowiek popadnie w długi” – uważa jeden z anonimowych dłużników. To są takie symptomy: wycenianie nisko swojej pracy, chaos w finansach i rozrachunkach, płacenie wszystkiego na ostatnią chwilę, brak planowania, brak oszczędności” – wymienia dłużnik.

Człowiek uzależniony od zadłużenia odczuwa silne emocje związane z pieniędzmi. „Zbyt silne jeżeli chodzi o takie trzeźwe zachowania” – przyznaje Bartek.

Pensja na jeden dzień

Karolina dostała pensję. Bardzo się ucieszyła, tak bardzo, że w ciągu kilku dni wydała większość, tego co zarabiała przez miesiąc. Teraz wpadła w depresję, znowu musi pożyczyć, ratuje się jednak jak może, póki rodzina wyciąga do niej rękę. Nie wiadomo, czy długo będą chcieli jej jeszcze pożyczać.

„Zadłużanie jest powiązane często z zakupoholizmem, bo uzależnienia wynikają z poczucia braku, tylko jedni uciekają w hazard, drudzy w alkohol, w narkotyki, kto inny ucieka w depresje, to są ucieczki. Ja u siebie zauważyłem, że u mnie była taka tendencja, że ja włączyłem taką autodestrukcję i to dobrze działało u mnie i narobiłem sobie długów” – mówi uczestnik Wspólnoty AD.

Mniej niż zero

„Ja miałem takie wewnętrzne poczucie, że nie zasługuje na nic” – przyznaje jeden z dłużników. To samospełniająca się przepowiednia, jeżeli nie zasługuje na nic, to znaczy wpadam w długi, mam kłopoty w życiu, w pracy. Dążę do tego, aby potwierdzało się, że na nic nie zasługuje” – tłumaczy. Praca nad sobą we Wspólnocie Anonimowych Dłużników to jest odkłamanie całej rzeczywistości wewnętrznej, żeby była spójna ze światem zewnętrznym, z prawami przyrody i świata” – mówi.

Karolina żyje w poczuciu braku. „Na wszystko brakuje pieniędzy, na buty brakuje, na jedzenie” – myśli. Znalazła nawet sposób, bo odmawia sobie jedzenia, ale za to wciąż za dużo wydaje na słodycze. Co miesiąc musi też zrobić większe zakupy, no raczej w lumpeksie, ale szafa się nie domyka.

„To są zaburzone proporcje, bo jeżeli ja sobie wydzielam pieniądze, chodzę w podartych butach, a wybieram najlepszy samochód, bo to podbudowuje moje poczucie wartości, to coś jest nie tak. Z jednej strony czuję się bardzo źle, bo to ego rządzi, a z drugiej strony czuję się źle, bo wiem podświadomie, że żyję ponad stan” – uważa anonimowy dłużnik.

Ostatnio na grupę przyszła 30 – letnia dziewczyna. Ma dobrą pracę, ale boi się, że ją straci. Ma mieszkanie, ale myśli: mogą mnie wyrzucić. Matka wychowywała ją samotnie. Brakowało do pierwszego. I chociaż dzisiaj jest dorosłą, wykształconą kobietą lęk w głowie pozostał. Lęk o finanse, który nie pozwala cieszyć się ani pracą, ani życiem.

Zmiana przekonań

„Bardzo dużo ludzi ma mentalność biedy i ta mentalność daje o sobie znać, pomimo bardzo nieraz wysokich zarobków” – mówi Roman, anonimowy dłużnik, który pracuje na programie 12-kroków od czterech lat. Jego zdaniem, potrzebna jest zmiana przekonań.

„Jeśli chodzi o przekonania o pieniądzach to one są przejmowane po rodzicach, dziadkach. I one funkcjonują na poziomie nieświadomym. Wszystkie zalecenia, które mówimy ludziom: prowadź budżet, oszczędzaj, nie bądź zakupoholikiem, bo te osoby często wpadają w zakupoholizm, one są niewykonalne. Dopiero jak osoby zaczynają chodzić na grupę widzą, że nie są w stanie kierować swoimi finansami, że to jest poza nimi” – zauważa.

Jaki jest cel Anonimowych Dłużników? „Żeby ludzie pod względem finansowym przestali być w swoich zachowaniach pijani, uczyli się racjonalnego podejścia do pieniądza, żeby nie wydawali więcej niż wynoszą ich dochody” – mówi Roman.

Zasady programu to m.in. anonimowość co do zasłyszanych spraw i osób.

Roman: My mówimy: wpierw zacznij oszczędzać, zacznij oszczędzać drobne pieniądze, potem jak ktoś zacznie oszczędzać , mówimy: wydawaj mniej, trzecie: zlikwiduj karty płatnicze, staraj się patrzeć na swoje zakupy.  Czy nie jesteś zakupoholikiem? Zobacz, jakie emocje wywołują zakupy, ucz się asertywności przy różnych telefonach, ofertach, propozycjach telefonicznych, mailowych”.

Jest to samo-terapia oparta na wzorcach 12 – krokowych przejęta od wspólnoty Anonimowych Alkoholików. Dłużnicy mówią o sobie, o swoich doświadczeniach, ale nie dają podczas mitingów rad.

Na świecie Wspólnota AD w kwietniu obchodziła 40-lecie istnienia, w Polsce dopiero raczkuje.

„W Polsce jest  dość specyficzna sytuacja, jeśli chodzi o myślenie o pieniądzach”. Na mitingi AD ludzie przychodzą jak po tabletkę.

„Zadłużanie to forma uzależnienia, nie tylko od długów, ale generalnie od biedy. Problem będzie narastał, bo w tej chwili jest łatwość różnego rodzaju kredytów, czy kupowania na raty. Dawanie pieniędzy osobie zadłużonej to jak dawanie mu „działki”.  Na przykład „chwilówki” funkcjonują na tej zasadzie, bo osoba nie wytrzymuje, idzie, bierze te pieniądze” – uważa jeden z anonimowych dłużników. Ale nawet w tym programie nie ma szybkich efektów.

Drogą do poprawy bezpieczeństwa finansowego jest edukacja, samorozwój i świadomość, że za nasze pieniądze i za nasze życie my sami odpowiadamy.

Anna Roza/Kurier PAP

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ