Muszą zburzyć dom przez tajny rurociąg

0
536

Przez tajny rurociąg państwo Jaczyńcy muszą zburzyć dom, w którym mieszkają z trójką dzieci, w tym z niepełnosprawnym synem. Dla sądów nie ma znaczenia, że rura została położona bez jakikolwiek pozwoleń i zgody właścicieli gruntów.

Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku państwo Magdalena i Józef Jaczyńscy postanowili wybudować na dom na swojej działce w Plecewicach. Do tego kroku, jak mówi pan Józef, zmusiła ich sytuacja rodzinna.

Mieszkaliśmy u rodziców na piętrze i może byśmy tam zostali, gdyby nie niepełnosprawny syn, którego żona musiała każdego dnia znosić po schodach na dół. Dlatego zdecydowaliśmy, że musimy wybudować dom, aby zarówno żona, jak i syn nie musieli się męczyć – wyjaśnia pan Józef. A ponieważ chcieli wybudować dom jak najszybciej, zrobili to bez wymaganych pozwoleń. A to dlatego, że dla ich działki, jak i sąsiednich, nie był jeszcze sporządzony plan przestrzennego zagospodarowania. A ten, który obowiązywał do tej pory dla tego rejonu gminy Brochów, zabraniał tam budowy jakikolwiek budynków mieszkalnych ze względu na bliskość lasu wchodzącego w skład Puszczy Kampinoskiej. Został on następnie, podobnie jak wszystkie inne plany przestrzennego zagospodarowania, w całości uchylony przez Sejm. Jednak urzędnicy gminy Brochów znając sytuację państwa Jaczyńskich, zapewnili ich, że mogą rozpocząć budowę. Tym bardziej, że w gminie trwały prace nad nowym planem, który miał zezwolić na budownictwo mieszkaniowe na tym terenie. Obiecano im również, że jak tylko plan zostanie uchwalony, to ich budowa zostanie zalegalizowana. A oni z tego tytułu nie poniosą żadnych konsekwencji.

Grom z jasnego nieba

 Ale życie lubi płatać figle.

Moja działka jest dość specyficzna. A to dlatego, że przez jej teren przebiega rurociąg „Przyjaźń”. Jednak jest na tyle duża, że zarówno sam rurociąg, jak i budynek, który zamierzałem wybudować w żaden sposób ze sobą nie kolidowały. Wystarczyło tylko zachować odpowiednią, wymaganą przepisami odległości od rury i można było się budować. Tak też i zrobiliśmy – wspomina pan Józef. Budowa przebiegała błyskawicznie. Jednak kiedy państwo Jaczyńscy zamierzali się sprowadzić pod własny dach, zjawiło się u nich dwóch panów. Przedstawili się jako przedstawiciele spółki PERN zarządzającej rurociągiem „Przyjaźń” na terenie Polski. Panowie poinformowali Jaczyńskich, że tuż obok ich domu przebiega druga, tym razem awaryjna nitka rurociągu. A to oznacza – jak stwierdzili – że dopiero co wybudowany domu, o którym Jaczyńscy marzyli, musi zostać natychmiast wyburzony.

2
Na działce mają tajny rurociąg Przyjaźni

Jeżeli panowie myśleli, że ich żądania zostaną spełnione, to bardzo się zawiedli. Okazało się, że nikt oprócz nich o żadnej dodatkowej rurze biegnącej przez teren gminy Brochów, w tym przez działkę Jaczyńskich, nic nie wie. Mało tego, nie było jej na żadnych planach. A nie było, ponieważ została wybudowana w latach 70. i jej budowa była objęta klauzulą tajności. Tak ściśle tajną, że o drugiej nitce rurociągu „Przyjaźń” nie wiedziało żadne ministerstwo, nawet to odpowiedzialne za strategiczne zapasy ropy dla Polski. Wiedziało o niej tylko kierownictwo PERN. I tak byłoby do dzisiaj, gdy nie państwo Jaczyńscy.

Walka z Goliatem

Jeżeli przedstawiciele spółki sądzili, że Jaczyńscy się ich przestraszą i bez żadnego protestu wyburzą dom, to bardzo się zawiedli. Ci, mając do wyboru komfortowe warunki dla swojego niepełnosprawnego syna a powrót do rodziców, wybrali to pierwsze. – Zażądałem od nich, aby pokazali mi pozwolenie na budowę oraz przedstawili zgodę właściciela terenu, w której ten zezwala na poprowadzenie przez moją działkę rurociągu – mówił pan Jaczyński. Sprawą zajęły się także władze gminy. Te chciały ustalić, jak biegnie odkryta przez pana Józefa rura, co ma niebagatelne znaczenie przy ustalaniu jakichkolwiek planów przestrzennego zagospodarowania. Zarówno pisma Jaczyńskich, jak i wójta przez kilka lat krążyły po różnych ministerstwach. W końcu trafiły do Ministerstwa Gospodarki. To poinformowało Jaczyńskich, że w jego ocenie inwestycja była legalna. Problem jednak w tym, że na udowodnienie owej legalności nie przedstawiono żadnych dokumentów. W międzyczasie o całej sprawie został powiadomiony Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, który także postanowił zbadać legalność budowy tajnej nitki rurociągu. Jednak – jak wynika z naszych informacji – jego pisma w tej sprawie do PERN i odpowiednich ministerstw pozostały bez odpowiedzi.

Kuriozalny wyrok

Ale PERN nie złożył broni i państwu Jaczyńskim nakazano rozbiórkę budynku. Z ową decyzją Jaczyńscy walczyli wiele lat, dochodząc do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który mimo bardzo mocnych podstaw prawnych oddalił  jednak ich skargę kasacyjną. – Teraz staram się o odroczenie wykonania decyzji – stwierdza pan Józef.

I tu dochodzimy do kolejnego kuriozum. Otóż Jaczyńscy wystąpili do sądu z żądaniem usunięcia przez PERN nielegalnie wybudowanej instalacji. Sąd Rejonowy w Płocku w wyroku z dnia 18 kwietnia 2011r. nakazał spółce usunięcie linii, uznając, że została zlokalizowana na nieruchomości pana Jaczyńskiego nielegalnie, ponieważ PERN nie wykazało legalności inwestycji. Wtedy spółka, po wniesieniu apelacji od wyroku, złożyła wniosek o zasiedzenie służebności. Wyrok, jaki wydał sąd, zdumiewa. Otóż sąd stwierdził, że PERN był posiadaczem samoistnym służebności, choć na nieruchomości pana Jaczyńskiego nie było żadnych oznaczeń, pozwalających na zorientowanie się, że faktycznie taka nitka awaryjna sieci przebiega przez jego nieruchomość. A nie mogło być, ponieważ – przypomnijmy – inwestycja była tajna. Do tego stopnia, że nawet podczas wizji lokalnej przeprowadzonej przez sędzinę – ta nie mogła znaleźć w terenie oznaczeń jej przebiegu. Ten pokazali mu dopiero obecni na miejscu przedstawiciele PERN. Mimo to w wyroku stwierdzono, że przebieg rury można było ustalić bez żadnych problemów. – Niestety, Sąd Najwyższy nie przyjął wniesionej przez nas skargi kasacyjnej dotyczącej ustalenia służebności do rozpoznania. Efekt jest taki, iż zapewne Sąd Okręgowy w Płocku, rozpoznający wyrok Sądu Rejonowego w Sochaczewie, uwzględni apelację i oddali powództwo o usunięcie instalacji – powiedział nam pan Józef Jaczyński. To z kolei będzie oznaczało konieczność wyburzenia wybudowanego przez niego domu. A tym samym likwidację prowadzonej przez niego firmy. Ponieważ na jej rozbudowę, dzięki której mógłby zatrudnić dodatkowych pracowników, także nie zgadza się PERN.

Jerzy Szostak

Fot.: Jerzy Szostak

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ