Sejny, w województwie podlaskim, to miasteczko senne i nieco zapomniane. W ostatnich latach rozsławił je zespół Weekend („Ona tańczy dla mnie”), stamtąd bowiem wywodzi się ta grupa disco polo. Teraz o Sejnach jest głośno za sprawą burmistrza miasta, który nie chce tańczyć tak, jak mu radni zagrają.
Arkadiusz Nowalski rządzi tym - bardzo zadłużonym - miasteczkiem od ostatnich wyborów. Wiosną tego roku postanowił sprzedać służbowe auto, aby nieco zaoszczędzić. Do pracy dojeżdża rowerem.
- Tniemy wydatki, gdzie się da. A oszczędzanie trzeba zacząć od siebie – tłumaczy.
To bardzo nie podoba się radnym, którzy sugerują, że na rowerze „wygląda jak wieśniak”. Gdyż: „Tak kiedyś przyjeżdżali na jarmarki. Mieli tylko spięte nogawki spinaczami do bielizny…”. Inni proponują, aby burmistrz pływał do urzędu kajakiem.
Ponadto radni twierdzą, że w Sejnach tworzą się korki, ponieważ burmistrz jeździ za wolno i tym samym utrudnia ruch.
Korki w Sejnach?! To tak, jak dżungla na Marsie. Wielokrotnie tam (w Sejnach) byłem i nigdy korków nie stwierdziłem. Skoro jeden rower powoduje korki, to co z pozostałymi jednośladami? A może w Sejnach nie ma więcej rowerów? I dlatego ten burmistrza wywołuje taką sensację? Jestem pewien, że właśnie tak jest. Zaś miejscowi radni nawet do toi toia jeżdżą swoimi golfami II.
Pewnie też żaden z nich nigdy nie był w Holandii, gdzie królowa śmiga rowerem po Amsterdamie, i korona z głowy jej nie spadła.
Leo





























