Wiadomości TVP Danuta Holecka

Danuta Holecka jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy TVP. Z pewnością, z tego powodu opinia publiczna interesuje się nie tylko zawodowymi dokonaniami dziennikarki, ale również jej życiem prywatnym. Właśnie wyszła na jaw dość zaskakująca informacja dotycząca prezenterki Wiadomości TVP. 

Danuta Holecka trafiła do telewizji z konkursu, ale to nie wszystko

Niewątpliwie 53-latka jest obecnie niekwestionowaną gwiazdą TVP. Co ciekawe, z telewizją publiczną Danuta Holecka jest związana od blisko 30 lat. Wszystko zaczęło się w 1993 roku, od konkursu na prezentera stacji, który Danuta wygrała. Studiowałam na SGH, bo chciałam mieć poważny zawód. Po studiach, kiedy szukałam pracy, dowiedziałam się z ogłoszenia, że Telewizja Polska ogłasza konkurs na dziennikarzy i prezenterów. Pomyślałam, że mogę spróbować. Poszłam, choć nie liczyłam, że się dostanę, tym bardziej, że były ogromne kolejki chętnych, a przesłuchania trwały kilka dni. Wkrótce przyszło zaproszenie z Woronicza na drugi etap. Następnego dnia mój mąż pojechał do telewizji i zobaczył, że jestem na liście przyjętych.” – wspomina swoje początki dziennikarka.

Najpierw Danuta Holecka przygotowywała relacje z obrad senatu. Później przyszły kolejne propozycje. W swoim dorobku dziennikarskim gwiazda może pochwalić się pracą przy takich programach jak: „Info serwis”, „Minęła dwudziesta”, czy „Wiadomości TVP”. Zresztą od blisko dwóch lat jest szefową tego ostatniego programu informacyjnego.

To właśnie od tego momentu Polacy zaczęli się coraz uważniej przyglądać życiu prywatnemu prezenterki. Parę lat temu media komentowały jej małżeństwo z Krzysztofem Duninem-Holeckim. Natomiast teraz mówi się o innym fakcie z młodości ulubienicy Jarosława Kaczyńskiego.

Gwiazda „Wiadomości TVP” uczyła się u sióstr zakonnych

Na łamach jednego z magazynów, Danuta Holecka ujawniła, iż jako nastoletnia dziewczyna uczyła się w liceum prowadzonym przez zakonnice. Dokładnie chodzi o liceum Sióstr Nazaretanek w Warszawie. Mieszkałam w internacie, za który płacił mi dziadek, bo rodziców nie było stać – mama była nauczycielką, tata z wykształcenia jest geodetą. Na początku bardzo tęskniłam, ale po pół roku się przyzwyczaiłam. Bardzo o nas dbano. Siostry niczego nie narzucały, uczyły nas, by własnymi słowami rozmawiać z Bogiem. Mówiły: „Jest msza, można iść”. Wybór należał do nas, nie było nakazu.” – wspomina tamte czasy dziennikarka.

Źródło: Super Express, Dobry Tydzień, Idziemy

  1. Wałęsa szuka pracy. Zamieścił ogłoszenie i podał ile chce zarabiać. Kwota zwala z nóg…
  2. Edyta Górniak o maseczkach. Będzie kolejny nawał komentarzy?
  3. Przełomowe słowa szefa Pfizera. To wtedy zakończy się pandemia?