Jasnowidz Krzysztof Jackowski

Krzysztof Jackowski kolejny raz szokuje. Jasnowidz wyznał wprost, że rozmawiał ze zmarłym. Ten miał mu powiedzieć coś zastanawiającego. Dzięki wspomnieniom jasnowidza, poznajemy cały opis tej sytuacji. Co tu dużo ukrywać, jest rzeczywiście ciekawa. Wielu jednak wątpi, czy do tego doszło naprawdę.

Jasnowidz Jackowski rozmawiał ze zmarłym? Prawda czy kit?

W ostatnim czasie Krzysztof Jackowski dość prężnie działa w Internecie. Spotyka się ze swoimi fanami, wróżąc na Youtube, jaka przyszłość czeka świat i Polskę. O jednej z jego przerażających wizji na lipiec i sierpień pisaliśmy jakiś czas temu. Teraz jednak przytaczana jest inna historia związana ze znanym jasnowidzem. Ta, która ukazała się na łamach jego książki „Widziadła”. Jednocześnie jest przerażająca, jak i zaciekawiająca. Pozostaje pytanie, czy wydarzyła się naprawdę?

Chodzi o to, że Jasnowidz Jackowski miał rozmawiać ze… zmarłym. To głośna sprawa, która sięga aż października 2017 roku. Wówczas zaginął Marian Figiel. Krzysztof Jackowski rozpoczął jego poszukiwania. Pomimo początkowej bezradności, która doprowadziła do tego, że Jasnowidz bił się z myślami, czy stracił swoją cudowną moc, w końcu przełamał się i wskazał miejsce, w którym odkryto niestety zwłoki zaginionego mężczyzny. Na tym jednak cała sprawa się nie zakończyła. W to, co wydarzyło się później, aż trudno uwierzyć.

Jasnowidz Jackowski jak każdego chłodnego dnia udał się do piwnicy, aby rozpalić ogień w piecu. W pewnym momencie zdarzyło się coś nieprawdopodobnego.

„W pewnym momencie aż mnie przeszyło, poczułem, że ktoś tam jest. Ja nie czułem lęku, miałem jednak silne poczucie, że ktoś mi towarzyszy.” – wyznaje na łamach swojej książki Krzysztof Jackowski. Dalej opisuje całą sytuację w aptekarskich szczegółach.

„Zdałem sobie sprawę, że ja tego faceta przywołałem. Jego rodzina już go ma, jego ciało jest w kostnicy, ale dusza jest tu, w mojej piwnicy. I tak stojąc w tej piwnicy, zapytałem: To teraz powiedz mi, jak się umiera?. Wtedy skojarzyła mi się jakby wstążeczka z kokardą, taka jakby z dymu, jak mgiełka. I wówczas miałem poczucie słów, jakby mówił do mnie: To takie nic, to kompletnie nie ma znaczenia. Śmierć nie ma znaczenia” – opisuje szokujące wydarzenia Jasnowidz z Człuchowa.

źródło: Widziadła, o2.pl

  1. AstraZeneca wreszcie pokazała wyniki testów klinicznych. Zastanawia jeden punkt
  2. To poszło na wizji. Transmisję programu natychmiast przerwano, kiedy naga kobieta wbiegła do studia
  3. To nie żart. Opracowali doustną szczepionkę bez wychodzenia z domu. „Potrójna ochrona przed wirusem”