Gwałcili opiekunki swojego syna

0

Po pozorem poszukiwania niani dla swojego dwuletniego dziecka, małżeństwo z Tych sprowadzało ofiary do swojego domu. Tam, po wspólnym spożyciu alkoholu, miały być gwałcone. Jedna z ich ofiar miał zaledwie 14-lat. Ofiar tej pary może być wiele.

Małżeństwo z Tychów (woj. śląskie) pozornie wydawało się być spokojnym. Mężczyzna pracował w jednym z miejscowych zakładów. Jego o dwa lata młodsza żona była ekspedientką w sklepie. Zamieszkiwali w ponad dziesięciopiętrowym bloku na osiedlu „M” w Tychach, i mieli w środowisku dobrą opinię. Mieli dwuletniego syna. Od niedawna szukali pomocy do swego dziecka.

- 26-letni dziś mężczyzny, w młodości był jednak karany za kradzież - przypomina Monika Stalmach-Ćwikowska, Prokurator Rejonowy w Tychach.

Nastolatka ofiarą

- Trudno jeszcze na tym etapie śledztwa określić, w jaki sposób małżeństwo trafiło na czternastoletnią opiekunkę do dziecka - zauważa prokurator. Zapewne dziewczyna trafiła do nich za pośrednictwem jakiego anonsu prasowego lub internetowego. Nie znała wcześniej tych ludzi.

- Nie spodziewający się niczego złego rodzice 14-latki zgodzili się, aby ta, w wolnych chwilach, poza nauką, dorobiła sobie, i przez kilka godzin opiekowała się dwulatkiem, gdy jego rodzice będą gdzieś wychodzili z domu - wyjaśnia prokurator Stalmach-Ćwikowska.

I rzeczywiście, 14-latka zajmowała się dzieckiem tej dwójki.

- Była u nich w domu kilka razy. I nic nie zapowiadało tragedii. Aż do ostatniego spotkania, w którym 26-letni mężczyzna niespodziewanie rzucił się na nieletnią i ją zgwałcił.

Z akt sprawy wynika, że w tym samym czasie, gdy mąż gwałcił nieletnią, jego żona znajdowała się w domu: - Albo spała w tym czasie, albo zajmowała się czym innym. - słyszę w prokuraturze.

W każdym razie musiała sobie zdawać sprawę, co robi jej małżonek. W czasie gwałtu 14-latka krzyczała, wzywając pomocy. Po wszystkim wypuszczono ją z tego mieszkania, ale zagrożono, że gdy powie rodzicom, co się wydarzyło, to się na niej i jej bliskich zemszczą.

- Dziewczyna milczała ze strachu, oświadczając jedynie swym rodzicom, że więcej już „tam” nie pójdzie!

10 godzin gwałtu

Małżeństwo z Tychów nie obawiało się niczego. Zostali jednak bez opiekunki do dziecka. Zjechali więc windą na dół, pod blok, w którym mieszkali i popijając pod sklepem wraz z innymi piwo, rozpytywali obecne tam kobiety, czy któraś nie popilnowałaby od czasu do czasu ich syna.

Zgodziła się na to 46-letnia kobieta. Potem pojechali windą do góry, aby uzgodnić z nią w mieszkaniu warunki umowy.

- Zostałam wielokrotnie zgwałcona- zeznała potem niedoszła niania dwulatka.

Trudno precyzyjnie opisać wydarzenia, jakie rozegrały się w mieszkaniu 26-latka i jego 24-letniej małżonki.

- Zeznania bowiem pochodzą wyłącznie od 46-latki, która poinformowała prokuraturę, iż była przetrzymywana w tym mieszkaniu przez 10 godzin i permanentnie gwałcona - podkreśla prokurator. - Gwałcona była nie tylko przez mężczyznę, ale również przez jego żonę. Dwuletnie dziecko przez cały czas przebywało wtedy w mieszkaniu.

Ofiara doznała ze strony małżeństwa wszelkich możliwych perwersji seksualnych. Gwałty były bardzo brutalne.

- Wręcz sadystyczne ,nie sposób ich nawet opisać a co dopiero zrozumieć normalnemu człowiekowi.

Po wypuszczeniu kobiety na wolność bandycka para nakazał jej, aby o tym nikogo o tym co zaszło nie informowała.

- Bezczelność sprawców, chyba inaczej tego nie można określić, polegała również i na tym, iż sądzili, że po wypuszczeniu kobiety nie zgłosi się na policji.

- Byłam wielokrotnie zgwałcona - usłyszał 23 czerwca dyżurny w komendzie miejskiej policji w Tychach. Wkrótce potem zatrzymano małżeństwo, które nie przyznawało się jednak do winy.

- Dowody gwałtu były na tyle mocne, że zatrzymaliśmy małżeństwo na 3 miesiące w areszcie śledczym.

Lecz para nadal milczała.

Przełamała strach

Kiedy w tyskiej prokuraturze zastanawiano się, dlaczego z pozoru spokojne, poukładane małżeństwo dokonało gwałtu na 46-letniej kobiecie, na policję zgłosili się rodzice 14-latki wraz ze swą córką.

- Zgłosili się dopiero wtedy, gdyż pocztą pantoflową rozniosło się po osiedlu, że małżeństwo zostało zatrzymane za gwałt, i już nic złego nikomu nie zrobią - wyjaśnia prokurator. - Nastolatka i jej rodzice mieszkała niedaleko bloku, w którym żyło małżeństwo gwałcicieli i po zatrzymaniu pary dziewczyna przestała się bać. Wtedy też o wszystkim opowiedziała wreszcie swoim rodzicom. Natychmiast zgłosili się na policję. A pokrzywdzona dziewczyna zdecydowała się zeznawać.

Oskarżeni jednak ciągle milczeli.

- Przedłużyliśmy więc parze areszt o kolejne trzy miesiące - przypomina Stalmach-Ćwikowska. - Zarzuty pod adresem obojga małżonków są bardzo ciężki. Ich dwuletnie dziecko zostało pod opieką dziadków.

Ofiar może być więcej, i dotyczyć to może nawet osób spoza Tych. Prokuratura w Tychach apeluje, aby wszyscy, którzy kiedykolwiek mieli kontakt z tym małżeństwem, posiadają o nim informację, lub zostali potraktowani w podobny sposób, zgłosili się do Komendy Policji w Tychach lub skontaktowały telefonicznie: 32 325 62 35, 325 62 80 lub 32 325 62 55. Osoby takie mogą się również bezpośrednio kontaktować z Prokuraturą Rejonową w Tychach, pod numerem 32 788 23 00.

Roman Roessler

 

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ