Zbadano 34 wraki – ale nadal nie odnaleziono „Orła”

 

W Londynie członkowie polskiej fundacji „SANTI ODNALEŹĆ ORŁA” spotkali się z rodzinami marynarzy, którzy zginęli na HMS Narwhal. W trakcie poszukiwań ORP „Orzeł” odnaleziono wrak brytyjskiego okrętu z czasu II wojny światowej, który zatonął w 1940 r. na Morzu Północnym – w wyniku bombardowania niemieckiego lotnictwa. Po tym jak informacja o odkryciu trafiła do mediów, do Polaków zaczęli odzywać się krewni załogi Narwhala.

Spotkanie  z rodzinami brytyjskich marynarzy

W ubiegłym miesiącu w Ognisku Polskim w Londynie rodziny załogi brytyjskiej łodzi podwodnej spotkały się z członkami grupy poszukiwawczej. Mimo że na chwilę obecną nie ma raczej żadnych szans na wydobycie okrętu, (m.in. ze względu na to, że wrak leży blisko rurociągu) przybyli na spotkanie zaznaczali jak ważnym wydarzeniem dla nich jest samo zlokalizowanie statku. Przede wszystkim zwracali uwagę na fakt, że dzięki odkryciu Polaków, wreszcie po 77 latach wiedzą gdzie spoczywają szczątki ich bliskich. Na Narwhalu zginęło 58 marynarzy.

Na spotkanie przyjechała z Paryża też córka kapitana statku – Ronalda Burcha. Jej ojciec, zanim objął dowództwo brytyjskiej łodzi podwodnej, służył od początku wojny na okręcie ORP „Wilk”, za co został odznaczony Krzyżem Walecznych przez Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie.

ZOBACZ!  Wielki obrońca wartości chrześcijańskich zatrzymany na nielegalnej seksimprezie. Węgrzy zszokowani, europoseł zrezygnował z madatu

Polska ekipa dalej szuka „Orła”

Tomasz Stachura z fundacji „SANTI ODNALEŹĆ ORŁA” wskazuje na fakt, że odnalezienie i zidentyfikowanie HMS Narwhal było wynikiem zakrojonych na szeroką skalę poszukiwań polskiej łodzi podwodnej ORP „Orzeł”. W czasie ekspedycji Polacy przepłynęli ok. 3700 mil morskich i przeszukali obszar o powierzchni 1090 km2. Zbadali w sumie 34 wraki, odkryli 4 nowe, nieoznaczone do tej pory na mapach, oraz  sprawdzili 10 wraków znajdujących się bezpośrednio w obszarze prawdopodobnego zatopienia legendarnego polskiego niszczyciela.

W skład ekipy poszukiwawczej wchodzi czterech nurków, dwóch hydrografów oraz dwóch historyków. Towarzyszą im także filmowcy i fotografowie. Mimo różnych specjalizacji, członków grupy połączyła ta sama idea – odnalezienie okrętu, który przed ponad siedemdziesięcioma laty przepadł bez wieści na Morzu Północnym oraz oddanie hołdu jego załodze – aby tym samym móc zapisać ostatnią kartę historii „Orła”.

Polscy odkrywcy zaznaczają, że celem projektu jest także upamiętnienie bohaterskich czynów załogi łodzi podwodnej oraz podkreślenie roli Polskiej Marynarki Wojennej, odegranej w czasie II wojny światowej dla utrzymania Naszej państwowości. Ważne jest również kultywowanie pamięci o zwykłych marynarzach, którzy wznosząc się ponad towarzyszące każdemu człowiekowi ułomności i lęki, dokonali w służbie Ojczyzny czynów nie znajdujących precedensu w historii wojen morskich.

ZOBACZ!  Wielki obrońca wartości chrześcijańskich zatrzymany na nielegalnej seksimprezie. Węgrzy zszokowani, europoseł zrezygnował z madatu

Brawurowe dokonania polskiego niszczyciela

14 września 1939 r. „Orzeł” zacumował w neutralnym porcie w Tallinie. Jednak wbrew prawu międzynarodowemu estońska marynarka wojenna otoczyła polski okręt, a następnie zarekwirowano mapy nawigacyjne, większość uzbrojenia, zapasów żywności oraz wody pitnej i internowano w porcie.

Cztery dni później polscy marynarze przeprowadzili brawurową operację uwolnienia statku, po czym wyprowadzili jednostkę na pełne morze. Mimo sukcesu akcji „Orzeł” znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, przede wszystkim ze względu na brak map nawigacyjnych, co w zasadzie uniemożliwiało przedostanie się gdziekolwiek dalej. Wówczas jeden z oficerów zastosował bezprecedensowe rozwiązanie – na podstawie niemieckiego spisu latarń Morza Bałtyckiego stworzył prowizoryczną mapę morską i za jej pomocą pokierował łódź podwodną przez cieśniny duńskie, aż do angielskich baz. Był to wyczyn na skalę światową, który przeszedł do historii drugiej wojny światowej i jest jedynym takim dokonaniem w dziejach marynarki wojennej.

ZOBACZ!  Wielki obrońca wartości chrześcijańskich zatrzymany na nielegalnej seksimprezie. Węgrzy zszokowani, europoseł zrezygnował z madatu

Wieść o przeprawie polskiego niszczyciela szybko obiegła niemal cały świat. Gratulacje i wyrazy uznania spływały m.in. od brytyjskich oficerów, którzy na własne oczy przekonali się w jakich warunkach, bez map nawigacyjnych i większości zaopatrzenia, okręt zdołał pod wodą przedostać się z Estonii aż do Zjednoczonego Królestwa.

Następnie polski niszczyciel został przydzielony do brytyjskich jednostek stacjonujących w Szkocji. Kolejny raz zasłynął w kwietniu 1940 r. zatapiając hitlerowski transportowiec „Rio de Janeiro” i przyczyniając się tym samym do zdemaskowania planów inwazji Niemiec na Norwegię. Historia „Orła” kończy się 5 czerwca 1940 r. Po zakończeniu patrolu na Morzu Północnym miał powrócić do swojej bazy pod Dundee, jednak już nigdy się tam nie pojawił. Po tygodniu okręt uznano za zaginiony, nikt z załogi nie przeżył.

Do dziś wszystkie polskie statki płynące w okolicach cieśniny Skagerrak opuszczają banderę, by oddać cześć załodze legendarnego okrętu.

Opracowanie: Kajetan Soliński

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ