Mazury

Mazury, podobnie jak Tatry, stały się jedną z głównych majówkowych destynacji Polaków. Niestety, lokalni mieszkańcy narzekają na bulwersujące zachowanie turystów. Niektórzy mówią wprost, że z tego powodu, niebawem na naszych oczach wybuchnie nowa epidemia.

Mazury cieszą się olbrzymią popularnością

Chociaż rząd nie zdecydował się otworzyć hoteli i restauracji na długi, majowy weekend, to i tak wielu naszych rodaków ruszyło w Polskę. Ludzie ci postanowili sobie zorganizować majówkowy wypoczynek na własną rękę. Spora część z nich wybrała urokliwe Mazury.

O tym jak tłoczno było w miniony weekend na Mazurach, świadczy fakt, iż większość łodek została wyczarterowana. Okazuje się jednak, iż ta sytuacja wcale nie cieszy lokalnych mieszkańców. Wszystko z powodu skandalicznego zachowania turystów.

Chcąc zrozumieć o co dokładnie chodzi, przypomnijmy, iż do 7 maja zakazana jest działalność portowa. W związku z tym, sanitariaty i prysznice portowe na Mazurach są niedostępne dla żeglarzy. Ponadto, nie działają maszyny odsysające nieczystości z toalet znajdujących się na jachtach. Wszystko dlatego, że wspomniane urządzenia zaliczają się do tzw. działalności portowej.

Brak możliwości skorzystania z toalet sprawia, że turyści zachowują się skandalicznie. Tak naprawdę przyjezdni załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne gdzie popadnie. „Żeglarze się skarżą, że wstali rano i przy swojej łódce znaleźli ludzkie fekalia. Ludzie załatwiają się dosłownie gdzie popadnie, bo sanitariaty są zamknięte.” – wyjaśnia dyżurny ratownik MOPR Mariusz Raubo.

Niestety, jak słusznie zauważa Raubo, cała sytuacja generuje ogromne niebezpieczeństwo epidemiczne dla zdrowia ludzi. „Zamiast koronawirusa za chwilę będziemy mieli inną epidemię wynikającą z tego, że ludzie załatwiają się gdzie popadnie.” – powiedział ratownik MOPR.

Potrzebna zmiana przepisów

Czy z tej sytuacji jest jakieś wyjście? Wojciech Iwaszkiewicz, Burmistrz Giżycka zasugerował, iż to co obecnie dzieje się na Mazurach to pokłosie nie do końca przemyślanych przepisów. Dlaczego? Otoż ludziom pozwolono żeglować, ale korzystanie z toalet jest już zabronione.

Wydaje się, że jedyną szansą na poprawę trudnej sytuacji na Mazurach jest zmiana obowiązujących zasad. „Port jest oficjalnie zamknięty, nie ma ludzi, obsługi. Gdybyśmy otworzyli port i sanitariaty portowe, narazilibyśmy się na złamanie obostrzeń epidemicznych i kary.” – tłumaczy Iwaszkiewicz. Póki co, żeglarze, chcąc nie chcąc, będą musieli wylewać nieczystości z łodzi do jezior.

Podobne podejście prezentuje dyżurny ratownik MOPR Mariusz Raubo. Mężczyzna zaapelował do osób decyzyjnych o otwarcie sanitariatów. „Przecież publiczne szalety działają, te w portach też są potrzebne. Bez prądu na kei ludzie sobie poradzą, bez pryszniców też przeżyją, ale potrzeby fizjologiczne muszą załatwiać. Pilnie trzeba to umożliwić, bo to, co się dzieje jest w naszej ocenie szalenie niebezpieczne.” – ostrzega Raubo.

Źródło: PAP, Fakt

  1. Trudna sytuacja Polaków mieszkających na Islandii. Ksenofobiczne ataki i prześladowania zmusiły islandzki rząd do interwencji
  2. W całej Polsce głośno o blokadach ulic. „Mężczyzna usiadł na środku jezdni i nie chciał się ruszyć”
  3. W sieci wrze po emisji programu Kuby Wojewódzkiego. Wymowny komentarz dziennikarza

Zobacz również: