Wnuk Wałęsy krzyczał szarpiąc się z policjantami: Nie wiecie, kim jest mój dziadek

0

 

Wnuk byłego prezydenta, Dominik W., podczas pobierania krwi zachowywał się agresywnie – potwierdziły pielęgniarki, które zeznawały w gdańskim sądzie. Podsądny wyrywał się, przeklinał i krzyczał: „Nie wiecie, kim jest mój dziadek!”. Gdy się szarpał, trzeba było pięciu lub sześciu policjantów, by go przytrzymać.

Dominik W. jest oskarżony między innymi o niebezpieczną jazdę po pijanemu, znieważenie policjantów i o przemoc wobec ochroniarza. Przed gdańskim sądem zeznania składały dwie pielęgniarki, które niedługo po zatrzymaniu pobierały krew od oskarżonego.
Obie potwierdziły, że mężczyzna był wulgarny wobec nich i policjantów. Jedna z pielęgniarek zeznała, że gdy chciała mu pobrać krew, mężczyzna tak bardzo szarpał się, wyrywał i kopał nogami, że policjanci musieli go obezwładnić i położyć na ziemię.

Obezwładniało go pięciu lub sześciu funkcjonariuszy. Z zeznań wynikało, że w trakcie szarpaniny Dominik W. „być może kopnął któregoś z policjantów”.

Pielęgniarka zeznała też, że Dominik W., przeklinając i wyrywając się, krzyczał m.in. „Nie wiecie, kim jest mój dziadek”. – Cały czas był pobudzony i agresywny. Zagrażał sobie i wszystkim wokół niego – mówiła.
Z zeznań drugiej pielęgniarki, która pobierała od oskarżonego krew około pół godziny po swojej koleżance, wynikało, że wówczas Dominik W. nieco się uspokoił – siedział na krześle z rękoma skutymi kajdankami. Nadal jednak krzyczał i wyzywał pilnujących go policjantów.

Przed sądem zeznawał też ochroniarz ze sklepu, przed którym zatrzymało się na chwilę auto prowadzone przez W. Świadek oświadczył, że do sklepu wbiegła kobieta krzycząca, by zatrzymać kierowcę, który „jeździ pod wpływem alkoholu, a na skrzyżowaniu uderzył w jej auto”.
– Wyszedłem ze sklepu, chciałem go zatrzymać, on odpalił silnik i próbował odjechać, uderzył w dwa zaparkowane samochody – powiedział ochroniarz dodając, że po uderzeniach w auta W. wyszedł ze swojego samochodu.

– Groził mi, wyzywał, szarpał się – mówił ochroniarz. Następnie, według jego zeznań, W. wsiadł do auta, gwałtownie nim ruszył mimo otwartych drzwi i uderzył w słup stojący przed sklepem. – Wiedziałem, że nie jest możliwe zatrzymanie kierowcy, i ten odjechał z parkingu – powiedział świadek.

Termin kolejnej rozprawy sąd wyznaczył na 7 lutego przyszłego roku. Tego dnia zeznania ma złożyć ostatni świadek. Jest to lekarz, który był obecny przy pobieraniu krwi. Zaplanowano też mowy końcowe.
Prokuratura oskarża Dominika W. o popełnienie pięciu czynów, z których najpoważniejszy to sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu drogowym.

Mężczyzna jest też oskarżony o znieważenie policjantów i zmuszanie ich do „odstąpienia od czynności służbowych” oraz użycie przemocy i gróźb wobec ochroniarza, który próbował go zatrzymać. Dominikowi W. grozi do 12 lat więzienia. Sam oskarżony nie przyznał się do większości zarzucanych mu czynów, poza prowadzeniem pojazdu w stanie nietrzeźwości i uszkodzeniem jednego auta.
To nie jedyna sprawa karna wnuka Lecha Wałęsy. Przed gdańskim sądem trwa proces, w którym mężczyzna odpowiada za naruszenie nietykalności cielesnej kobiety, swojej partnerki.

źródło:  PAP

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ