seniorka chciała zabić kota

Bezwzględność i okrucieństwo to słowa, które najlepiej pasują do tego, co chciała zrobić pewna starsza pani. Seniorka zamierzała uśmiercić własnego kota. Kobieta stworzyła nawet sprytny plan. Oto jego szczegóły.

Kot okazał się dla właścicielki problemem

Wydawałoby się, że seniorzy powinni mieć dużo więcej empatii niż młodsi ludzie. Tymczasem jak pokazuje przykład pewnej mieszkanki Gdańska, czasem może byc wprost przeciwnie.

Emerytka zamierzała pozbyć się swojego kota. W czym zawinił jej zwierzak? Otóż z jego powodu seniorka nie mogła wyjechać na wakacje. Dlatego też kobieta uknuła sprytny i jednocześnie okrutny plan pozbycia się pupila.

Gdańszczanka udała się do jednego z miejscowych gabinetów weterynaryjnych z prośbą o dokonanie eutanazji na kocie. Seniorka twierdziła, że pupil stał się agresywny, a do tego ma ataki padaczki.

Na szczęście weterynarz od razu wyczuła podstęp. Zamiast uśmiercenia zwierzaka zaproponowała jego leczenie. „Pani przyszła z kotkiem z czterdziestostopniową gorączką. Zwierzę było skrajnie odwodnione. Powiedziała, że ma sprawę. Zawsze, gdy słyszymy takie słowa, to już wiemy, o co chodzi”, „Zaproponowałam hospitalizację pacjenta, tak żebyśmy mogli dać jakieś rokowanie i mu pomóc, ale nie była zainteresowana” — wyjaśnia dr Magdalena Caruk z Trójmiejskiej Kliniki Weterynaryjnej w Gdańsku.

Szybko okazało się, że starsza pani wyjeżdża na wakacje, a kot stanowi dla niej problem natury logistycznej. „Wyjaśniła, że i tak się nim nie zajmie, bo ma zaplanowany wyjazd i nie będzie miał się nim kto zaopiekować” – opowiada dr Caruk. To o tyle szokujące, że kot mieszkał u emerytki od 5 lat.

Właścicielka zwierzaka okazała się nie tylko bezwzględna, ale i bezczelna

Oczywiście weterynarz nie spełnił bulwersującej prośby klientki. „Powiedziałam, że nie uśpię tego kota, że nie ma takiej możliwości. Poprosiłam właścicielkę, żeby się go zrzekła. Zapytała dlaczego. Powiedziałam, że go nie zabiję, że chcemy go ratować i żeby się go zrzekła na naszą korzyść. Zadzwoniłam do szefa, czy możemy przejąć zwierzę. Na szczęście się zgodził. Po raz kolejny, bo takich przypadków mamy bardzo dużo” – tłumaczy dr Caruk.

To jednak nie wszystko. Seniorka była na tyle bezczelna, iż zapytała, czy po powrocie z wakacji może zabrać z powrotem kota do siebie. „Kobieta podpisała papiery, w których zrzekła się Mąki, a potem wpadła na „genialny” pomysł, że w sumie jak już ją ogarniemy, to ona po powrocie z wakacji może ją znowu adoptować” — relacjonuje lekarka. Oczywiście odpowiedź dr Caruk była negatywna.

Źródło: Fakt

  1. Jarosław Gugała wplątany w aferę? Wiemy, o co chodzi
  2. Maryla Rodowicz czuje się wyczerpana. Gwiazda liczyła na zupełnie inną decyzję warszawskiego sądu
  3. Kolejne burze z gradem i silnym wiatrem. IMGW już wydał stosowne ostrzeżenia meteorologiczne