prawa człowieka

Z pewnością trudno uwierzyć, iż taka sytuacja ma miejsce w XXI wieku i to w Europie, która uchodzi za kolebkę cywilizacji. Niewątpliwie, obrońcy praw człowieka wyrazili zaniepokojenie tym, co dzieje się w kraju, który dotąd zaliczał się do jednych z najbardziej tolerancyjnych na Starym Kontynencie.

Nie ma drugiej tak restrykcyjnej polityki w Europie

Zacznijmy od tego, iż państwem, którego władze naraziły się na krytykę ze strony Amnesty International jest Dania. Dokładnie rzecz biorąc chodzi o bardzo restrykcyjną politykę wobec imigrantów, którzy wcześniej otrzymali prawo pobytu na terenie tego państwa. Rząd z premier Mette Frederiksen na czele od pewnego czasu konsekwentnie realizuje swój plan. Dotyczy on odsyłania syryjskich uchodźców z powrotem do ich ojczyzny.

Co ciekawe, swoją decyzję duńskie władze tłumaczą w miarę stabilną sytuacją w Syrii. Ich zdaniem w Damaszku i jego okolicach nie toczą się już działania wojenne, w związku z czym uchodźcy mogą wrócić do swojego kraju. „Dania była otwarta i uczciwa od pierwszego dnia. Daliśmy jasno do zrozumienia syryjskim uchodźcom, że ich zezwolenia na pobyt są tymczasowe i mogą zostać cofnięte, jeśli potrzeba ochrony przestanie istnieć.” – wyjaśnił duński minister ds. imigracji Mattias Tesfaye.

Jednakże takie tłumaczenia nie docierają do organizacji, które zajmują się prawami człowieka. Zaniepokojenie kursem obranym przez Kopenhagę wyraziło również Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców. Nie uważamy, by ostatnia poprawa bezpieczeństwa w niektórych częściach Syrii była wystarczająco stabilna lub trwała, by uzasadniać zakończenie ochrony międzynarodowej dla jakiejkolwiek grupy uchodźców.” – można przeczytać w oficjalnym komunikacie UNHCR.

Historia młodej Syryjki poruszyła ludzi

Z pewnością gorącą atmosferę podgrzało ostatnio wystąpienie telewizyjne 19-letniej Syryjki, której cofnięto pozwolenie na pobyt.  „Co złego zrobiłam?”, „Czy wyślą nas tam, żeby zobaczyć, czy umrzemy?”, „Czy jesteśmy eksperymentem?” – pytała ze łzami w oczach nastoletnia Aya Abu-Daher.

Warto wspomnieć o tym, jak wygląda procedura wobec legalnie przebywających w Danii imigrantów. Przebywając w centrum deportacyjnym, nie możesz pracować ani się uczyć, a jedzenie dostajesz trzy razy dziennie. Zasadniczo trzymają cię tam do momentu, aż podpiszesz dokument, w którym zobowiązujesz się do dobrowolnego powrotu do Syrii.”– zdradził Niels-Erik Hansen prawnik rodziny Ayi Abu -Daher.

Póki co, duńskie władze nikogo nie odesłały do Syrii. Urzędnicy wydali tylko decyzje. Jednak ich wykonanie jest w tym momencie zawieszone. Wynika to z faktu, iż Dania nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych z reżimem Al-Asada.

Źródło: AFP, wp.pl

  1. Sprawdza się szokująca wizja Jackowskiego? Przewidział to już w czerwcu 2020 roku
  2. Komplikuje się sytuacja na Ukrainie. Kolejny kraj wkracza w konflikt
  3. Igrzyska Olimpijskie w Tokio znowu przełożone? Koszmarne doniesienia z Japonii