prof Gut koronawirus
prof. Gut / Rzeczpospolita TV

Prof. dr hab. n. med. Włodzimierz Gut to znany wirusolog, który dość często wypowiada się na temat samego koronawirusa, sposobie walki z nim czy wyraża swoje opinie o zachowaniach społecznych. Tym razem nie ma jednak ludziom do przekazania niczego dobrego. Gut wątpi w zdrowy rozsądek dużej części obywateli, a przy tym wskazuje, kiedy tak naprawdę może dojść do szczytu zachorowań na koronawirusa.

Kiedy możemy spodziewać się kolejnego szczytu zachorowań?

„Patrząc, jak tuż po ogłoszeniu obostrzeń, a przed ich wejściem w życie, wszyscy rzucili się na sklepy, zaczynam mieć wątpliwości, czy mają zdrowy rozsądek.” – wyraża ostro swoją opinię wirusolog prof. Włodzimierz Gut.

Niestety, ale ekspert nie ma żadnych dobrych informacji. Chodzi także o jego zdanie, co do samego szczytu zachorowań podczas trzeciej fali koronawirusa. „90 proc. tego, co się dzieje, zależy od zachowań ludzkich. Gdyby była inna droga szerzenia wirusa niż człowiek-człowiek, można by inaczej spekulować, a tak wszystko zostaje w rękach ludzi.” – wskazuje wyraźnie ekspert. Gut pokusił się jednak o wskazanie, kiedy jego zdaniem dojdzie do szczytu zakażeń, po którym liczba nowych przypadków powinna już maleć.

„Szczyt będzie na tydzień, dwa po tym, jak ludzie odzyskają rozsądek, bo epidemia nie wyhamowuje od razu.” – przyznaje prof. Włodzimierz Gut. Mało tego, ekspert jest także zdania, że za około dwa tygodnie będziemy już wiedzieli, czy wprowadzone przez polski rząd obostrzenia dadzą radę powstrzymać trzecią falę. Jeśli okaże się, że nie, to prof. Gut wątpi w to, by jakiekolwiek obostrzenia dały radę, jeżeli ludzie nie będą chcieli się do nich stosować. „Pytanie, jakie obostrzenia są skuteczne, jeśli ludzie się uprą.” – wyznaje wirusolog.

źródło: Interia, PAP

  1. Nie żyje 10-latek. Jego kolega walczy o życie. Zaatakował ich pijany ojciec jednego z chłopców. To co zrobił później daje do myślenia
  2. Rodzina ma dość Kamila Durczoka. „Jego zachowanie znów wzbudza niepokój”
  3. 78-latek spędził w karetce… 15 godzin. Powód? Brak miejsca w szpitalu