Janusz Rewiński w pamięci Polaków nie zginie nigdy, głównie za sprawą roli „Siary” w komedii Janusza Machulskiego „Kiler”. W mediach o nim samym od dobrych kilku lat cisza jak makiem zasiał. A to głównie dlatego, że Rewiński zmienił zawodową taktykę i powrócił do korzeni. Czy się teraz zajmuje?

Jak słusznie zauważa dziennikarz Plejady Janusz Rewiński wciąż istnieje w pamięci Polaków, głównie dlatego, iż zajmuje on uprzywilejowane miejsce w polskiej popkulturze. Bardzo często również gości jego wizerunek w memach, co jednocześnie nie daje o nim zapomnieć. Role w kultowych produkcjach lat 90. jak np. serial „Zmiennicy” pozostają w pamięci widzów.

Większości Polaków zwłaszcza młodego pokolenia jest kojarzy ze wspomnianą już rolą Stefana „Siary” Siarzewskiego. Jednak zanim ukazał się słynny film Rewiński był znany głównie ze swojej roli satyryka w mediach. Często się udzielał, wypowiadał na tematy społeczne, polityczne, a nawet i międzynarodowe. Popularności dodała mu również rola prowadzącego programie „Ale plama”. A co robi teraz?

ZOBACZ!  Krzysztof Jackowski zdradził co czeka nas w najbliższych miesiącach. Oto jak będzie wyglądać przyszłość Polski i świata

Czym zajmuje się teraz Janusz Rewiński?

Dla tych, którzy są mocno zaznajomieni z życiorysem nie będzie to zaskoczeniem. Kultowy aktor już od lat zajął się uprawą roli. Niewielu jednak zna szczegóły takiego obrotu sprawy u Rewińskiego.

Jednak czemu tu się dziwić, Rewiński w swoich najlepszych latach był niczym człowiek orkiestra. Z wykształcenia jest Technikum Budowy Silników Lotniczych, ukończył również Akademię Sztuk Teatralnych. Miał również do czynienia z polityką, a także było mu blisko do prezentera telewizyjnego, przez pewien czas był też przede wszystkim kabareciarzem.

Rewiński zaaklimatyzował się w obecnym środowisku. Nieopodal Mińska Mazowieckiego zajął się on gospodarką, w którą lata wcześniej zainwestował. W jednym z wywiadów dla Wirtualnej Polski zdradził ile dokładnie ma na głowie.

Na 12 hektarach ziemi mam las, stawy rybne, łąki i pastwiska. Hoduję cztery konie, dziesięć owiec, cztery kozy, kury i kaczki. Koszę łąki, suszę siano, wycinam gałęzie, zabezpieczam sobie opał – drewno na zimę. Gdybym od rana do nocy nie zajmował się rolnictwem, na które sam siebie skazałem, to chyba bym zwariował albo coś złego by się ze mną stało” – tłumaczył wówczas.

ZOBACZ!  Zamieszanie wokół pogrzebu Księcia Filipa. Kamery dostrzegły niezwykłą rzecz

Co było powodem takiej decyzji Rewińskiego?

Po jakimś czasie Janusz Rewiński dostawał coraz mniej propozycji pracy. Mowa tu głównie o środowisku filmowym. Jak się później okazało sam świat kabaretów był zwyczajnie nieopłacalny.

„Skończył się już zawód satyryka. Jest pełno epigonów, podrabiaczy i amatorów. Mnie się nie zatrudnia. TVP ze mnie zrezygnowała, ja zrezygnowałem z TVN, kinematografia nie istnieje. Był sobie Siara, był Nowak, zagrałem kilka kawałków, to może już wystarczy” – stwierdzał cierpko w wywiadzie dla „Polityki”.

„Teraz żartuję sobie z krowami i baranami, bo one przynajmniej nie obrażają się, a tylko merdają wesoło ogonami i pobekują” – przyznał swego czasy w rozmowie z tygodnikiem „Niedziela”.

ZOBACZ!  Wzruszający apel Ewy Krawczyk. "Błagam cię, daj nam spokój"