
- Strzelać, tylko trzeba by strzelać – powiedział były prezydent Lech Wałęsa pytany, co zamierza zrobić z osobami, które nazywają go „Bolkiem”. Stwierdził również, że kiedy „agenci wygrywają, trzeba też ich szanować i ich popierać, bo wygrali wybory”.
Wałęsa po chwili dodał jednak, że nie jest tu nic w stanie zrobić, dlatego że „pewnych ludzi nie przekona”.– Jak ich nie przekonam faktami i dowodami. Zobacz pan na moim Facebooku, przecież tam jest, jak wykorzystują Walentynowicz i innych, jak dają jej papiery po to, żeby ze mną walczyła. A po co robili to? Po co w stanie wojennym zawieźli papiery Walentynowicz? Bo chcieli mnie wykorzystać (…), żebym ich jakoś tam poparł. Dawali mi stanowiska, pieniądze i wszystko. A ja nie dałem się i wtedy mówią: „to my cię załatwimy”. I zawieźli Walentynowicz papiery – stwierdził.
Były prezydent zarzekał się, że nigdy nie był agentem.
– Nigdy nie donosiłem, to wszystko kłamstwo – powiedział Wałęsa.
Stwierdził także, że „dzisiaj widać po tych papierach, które Kiszczak niby ogłasza, że Kaczyński z Kiszczakiem żyli w dobrej komitywie”.
– Ohyda polega na tym, że żonę Kiszczaka wykorzystano przeciwko mnie, dowożąc papiery w kartonach, a ona to potwierdziła – zaznaczył.
Instytut Lecha Wałęsy poinformował w zeszłym tygodniu, że były prezydent zamierza skierować wezwania przedsądowe wobec kilkunastu osób za nazwanie go Tajnym Współpracownikiem służb PRL „Bolkiem”.
Rozmowę z byłym prezydentem przeprowadził Marek Czyż w Superstacji.
żródło:tvpinfo








