Wczoraj około godz. 19:50 matka 2,5-letniego chłopca zgłosiła telefonicznie na numer alarmowy, że w miejscowości Winiary (Małopolska, powiat wielicki) zaginął jej syn. Chłopiec bawił się z kolegami, po czym zniknął w polu kukurydzy. W KPP w Wieliczce ogłoszono alarm. Zaalarmowani zostali także policjanci z komend powiatowych w Proszowicach, Brzesku, Myślenicach i Bochni. Na miejsce skierowano także pluton alarmowy z KWP w Krakowie. W sumie w akcji poszukiwaczej uczestniczyło około 90 policjantów, w tym przewodnik z psem tropiącym. Wykorzystano także drona z kamerą termowizyjną.
Do akcji przystąpiły również zastępy PSP i OSP (ponad 120 strażaków), 3 jednostki straży wyspecjalizowane w poszukiwaniach osób z 7 psami tropiącymi oraz około 500  cywilów – mieszkańców pobliskich miejscowości.  (Na miejsce  zmierzali także funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei z noktowizorami oraz funkcjonariusze Straży Granicznej z kamerą noktowizyjną oraz grupa poszukiwawcza STORAT z Rzeszowa.)
Kilkaset osób przeszukiwało okoliczne pola i wioski w poszukiwaniu zaginionego dziecka. Chłopiec zaginął w  10-heaktorowym polu kukurydzy, ale mógł przejść także w rejon innej miejscowości. Proszono o uwagę osoby przejeżdżające lub przebywające  w tamtej okolicy o pomoc. Apelowano do mieszkańców aby sprawdzili swoje gospodarstwa oraz okolice. Niepokój ratowników  wzbudzała bliskość rzeki Raby, której brzegi również zostały sprawdzone.
Istotny był czas, zapadł zmrok. W pewnym momencie akcję poszukiwawczą utrudniły intensywne opady deszczu  oraz silny wiatr  (uniemożliwiało to użycie drona i psów tropiących). Zrobiło się chłodno.
Począwszy od miejsca zaginięcia strażacy, policjanci i ochotnicy utworzyli  tyralierę o szerokości ponad  200 metrów co pozwoliło na dokładne sprawdzenie terenu.  Około godz. 23:45 chłopiec został odnaleziony w polu porośniętym kukurydzą – około 600 metrów od miejsca w którym zaginął.
Dziecko było przytomne, lecz wyziębione i wystraszone. Zostało przetransportowane quadem do pobliskiego wozu strażackiego, skąd zostało zabrane (wspólnie z matką) karetką pogotowia do szpitala. Chłopiec został przebadany przez lekarza  – nie odniósł obrażeń.
Dziękujemy za pomoc służbom ratowniczym oraz okolicznym mieszkańcom, którzy licznie zaangażowali się w pomoc przy poszukiwaniach.
(KWP w Krakowie/ ar)

Zobacz również: