Krzysztof Rutkowski nie byłby sobą, gdyby nie zajął się sprawą zmarłej w Egipcie Magdaleny Żuk. Ponoć stało się to na prośbę rodziny.

Niestety pod tragedię, jaka spotkała Magdalenę Żuk, podczepiają się także niemal wszystkie media, nawet te na co dzień zajmujące się polityką, pewnie wkrótce zrobią to też portale sportowe i motoryzacyjne. Pojawiają się różne fantastyczne teorie, wiele z nich obraża pamięć zmarłej.

Rutkowski przy okazji tej tragedii, jak zwykle zresztą, urządził promocyjny szoł.  Podczas którego, co też jest normą, nie przedstawił żadnych faktów, powtarzała jedynie zasłyszane  teorie spiskowe, fejkowe historie oraz ogólnie znane mity i fakty na temat tzw. tabelki gwałtu i prowadzenia się Polek podczas wyjazdów do Egiptu oraz rezydentów hotelowych.

Na finał, jako gwóźdź programu, przedstawił rzekome zdjęcie Magdaleny Żuk z egipskiego prosektorium. Zdjęcie to jednak jest fotografią sprzed dwóch lat, z internetowej strony gazety Egypt Independent. Wówczas było ono ilustracją do artykułu o Polaku, który wyskoczył z balkonu hotelowego w Hurghadzie. Rutkowski skopiował je i wmawiał naiwnej gawiedzi dziennikarskiej, że to fotografia Magdaleny Żuk.

Na koniec tej cudacznej konferencji prasowej telewizyjny „detektyw” przyznał, że ani on sam ani nikt z jego biura w Egipcie  jeszcze nie był.

Na marginesie tej sprawy, czy ktokolwiek jest w stanie wskazać sprawę, którą Rutkowski doprowadził pomyślnie do końca? Z pominięciem reżyserowanych odcinków serialu w TVN, bo w tej konkurencji ojciec Mateusz ma więcej sukcesów

Jak ustaliliśmy Rutkowskie przygotowuje się jednak intensywnie do tego wyjazdu m.in. ćwicząc taniec brzucha. Zmienił też fryzurę, aby nie zostać rozpoznanym przez rezydentów hotelowych. Wszystko to jest tak samo prawdopodobne, jak rewelacje ogłoszone przez niego podczas konferencji prasowej we Wrocławiu.

Leo

Fot. D. Marcinkowski