W lipcu ubiegłego roku wydawało się, że w sprawie Iwony Wieczorek nastąpi przełom. Po złożeniu przeze mnie zeznań policja ogłosiła, że prowadzi na nowo – w miejscu które wskazałem – poszukiwania zakrojone na szeroką skalę. Zostały jednak one raptownie przerwane. Zaś śledczy oznajmili, że we wskazanych miejscach znaleziono liczne ślady, które są badane. Do dziś nie mogę uzyskać informacji, jakie to były ślady. Co jeszcze dziwniejsze, w ciągu 7 miesięcy nie powstał kolejny – 33 tom akt tej sprawy. Tom, który zawierałby dokumentację poszukiwań na działce, na którą zawiozłem śledczych.  A może ten tom akt powstał, tylko z jakichś niejasnych powodów jest utajniony?

Czy zatem śledczy mają coś do ukrycia? Czy komuś zależy na tym, aby sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek nie doczekała się rozwiązania?  Niestety jest to bardzo prawdopodobne, gdyż jak już pisałem  w „Reporterze” – w tej historii  przecinają się ścieżki Iwony, jej znajomych, ludzi z półświatka i  przedstawicieli  organów ścigania.

Gdyby ktoś za bardzo zaczął grzebać w tej sprawie, to być może dotarłby do informacji, które niewiele mają wspólnego z zaginioną nastolatką, ale mogłyby się okazać kompromitujące dla wielu wpływowych osób.

 Co znaleziono na działkach?

5 lipca 2016 złożyłem w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Gdańsku zeznania na temat śledztwa dziennikarskiego oraz działań fundacji Na Tropie, związanych z zaginięciem Iwony Wieczorek. Wskazałem ewentualne miejsce ukrycia zwłok oraz domniemanych sprawców  zbrodni.

6 lipca po raz pierwszy przeszukano wskazany przeze mnie teren działek przy ulicy Hallera w Gdańsku. Według mnie zrobiono to dość powierzchownie.

21 lipca brałem udział w Gdańsku w policyjnym eksperymencie, który miał na celu m.in. zweryfikowanie mojej wersji na temat  miejsca ukrycia ciała Iwony Wieczorek.

22 lipca rozpoczęły się tam ponowne poszukiwania. Policjanci, przy wsparciu strażaków  sprawdzali wskazaną działkę, rozkopano ją w kilku miejscach. I podczas tych poszukiwań znaleziono pewne „ślady” – jak to określiła policja. 22 lipca, około godziny 14 policjanci i strażacy szybko opuścili teren działki, nie zasypując nawet wykopanych dołów, i nie porządkując posesji. Zabrali ze sobą worki ze znalezionymi „śladami”.

Działka, pomimo że jest niewielka,  nie  została sprawdzona w całości a jedynie na powierzchni około 100 m kw.   Wskazałem też miejsce, gdzie mogły zostać wyrzucone buty Iwony Wieczorek. Do dziś nie zostało ono sprawdzone. Podobnie jak inne  miejsca przy sąsiednich ulicach. To łącznie obszar 50-krotnie mniejszy niż park Reagana, który przeszukano bardzo skrupulatnie.  Teren jest niezbyt trudny do dokładnego sprawdzenia. Jednak – mimo szumnych zapowiedzi – tego nie uczyniono. Zrobiłbym to dawno sam, gdybym mógł przeszukiwać i rozkopywać cudze działki.

Czy zatem policja znalazła cokolwiek na działkach? Jestem pewien, że tak było. Również wypowiedzi policji – latem ubiegłego roku – wskazywały na to, że w sprawie coś się ruszyło. Michał Sienkiewicz, z Komendy Wojewódzkiej  w Gdańsku, informował wówczas media: „We wskazanych miejscach zostały zabezpieczone różnego rodzaju ślady, które aktualnie poddawane są badaniom. Teren, którego dotyczyły przekazane informacje, został przeszukany bardzo dokładnie, uwzględniając czynności wykopaliskowe”.

Wtórowały mu media; „Gdańscy śledczy wrócili do sprawy zaginięcia Iwony Wieczorek. Przez ostatnie dwa tygodnie sprawdzali nowe informacje i przeszukiwali miejsca, które miały być związane ze zniknięciem dziewczyny. Zabezpieczono ślady, które przekazano do badań (…)”.  – to informacja przekazana w lipcu 2016 roku przez TVN24. Takich przekazów było bardzo wiele. Nie pojawiła się jednak ani jedna informacja, czym zakończyły się badania owych śladów, i co to za ślady były?

Na pytanie o to nie otrzymałem do dziś odpowiedzi z policji i prokuratury. Jakby był to temat tabu.  Podobnie jak od wielu miesięcy nie mogę uzyskać dostępu do 33 tomu akt tej sprawy, która kończy się na tomie 32, który nie obejmuje poszukiwań w lipcu 2016 roku.

Wygląda na to, że śledczy od ponad 7 miesięcy nie stworzyli dokumentacji z tych działań, które powinny znaleźć się w tomie 33 akt.  Wydaje mi się to nierealne, gdyż przez ten czas zapewne zebrało się materiału na kilka tomów akt. Zwłaszcza, że trafia do nich wszystko, co wiąże się ze sprawą: zeznania, notatki policyjne, korespondencja, opinie, wyniki analiz i badań, ekspertyzy dokumentacja fotograficzna itp.

Nawet gdyby śledczy nie robili nic od lipca 2016 roku, to tylko z przeszukania działki i ekspertyz z tym związanych uzbierałaby się solidna dokumentacja na co najmniej jeden tom akt.

Tymczasem, jak poinformowała mnie po raz kolejny w lutym Prokuratura Okręgowa w Gdańsku: „Nie został utworzony 33 tom akt tej sprawy. Tom 32 kończy się na numerze 6403-6404. Zawartość akt jest zatem tożsama ze stanem na dzień 12 października 2016 roku, kiedy to zapoznawał się pan z materiałami”.

Zapytałem więc: – Czy policja przekazała prokuraturze materiały związane z poszukiwaniami na ulicy Winogronowej?

– Wskazane dokumenty nie zostały udostępnione prokuraturze – stwierdziła prokurator Grażyna Wawryniuk.

Tymczasem na to samo pytanie, zgoła odmiennie odpowiedział Michał Sienkiewicz z KWP w Gdańsku: – Wszystkie materiały przekazywane są na bieżąco do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

I komu mam wierzyć?

Co dzieje się w sprawie?

Policja deklaruje, że czynności w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek trwają nadal: – W dalszym ciągu prowadzimy czynności w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek – stwierdza Michał Sienkiewicz i zastrzega – Podczas czynności wykonywanych w lipcu 2016 roku na terenie ogródków działkowych i terenie przyległym nie znaleziono szczątków ludzkich. Nie ujawniono do tej pory żadnych nowych śladów, ani nie ustalono okoliczności, które przyczyniłyby się do wyjaśnienia zaginięcia Iwony Wieczorek. Wszystkie doniesienia, które do tej pory czy to uzyskaliśmy, czy to były nam przekazywane, zostały lub są weryfikowane bardzo szczegółowo.

Wobec tego zapytałem konkretnie: – Czy podczas przeszukania działki przekopano jedynie oczko wodne oraz teren w kierunku kompostownika? Czy też przeszukiwano cały obszar działki, w tym ewentualne ukryte na tym terenie studzienki itp., oraz sąsiedni garaż (szopę)? Czy przeszukano wskazane przeze mnie działki przy sąsiednich  ulicach?

Odpowiedź był co najmniej wymijająca: – Przeszukania, które zostały przeprowadzone, zrealizowano w sposób kompleksowy przy użyciu zarówno sprzętu specjalistycznego, jak i przewodników z psami. Przesłuchano w charakterze świadka szereg osób oraz wykonano inne czynności, zmierzające do ustalenia miejsca pobytu Iwony Wieczorek.

Nie mam żadnych wątpliwości, że nie przeszukano wszystkich (czterech) wskazanych przeze mnie działek. Sprawdzono zaledwie fragment jednej działki. Zaś poszukiwania gwałtownie przerwano 22 lipca 2016 roku, około godziny 14.

Nie otrzymałem również odpowiedzi na pytanie, o jakich śladach Michał Sienkiewicz mówił mediom latem? To, i wiele innych pytań pozostało bez odpowiedzi.

Zadałem zatem prokuraturze pytanie, czy brane jest pod uwagę wznowienie śledztwa? Otrzymałem następującą odpowiedź: „Postępowanie w sprawie V Ds. 56/10 Prokuratury Okręgowej w Gdańsku w dalszym ciągu pozostaje umorzone i brak jest podstaw do podjęcia postępowania z umorzenia. Aktualnie Prokuratura Okręgowa w Gdańsku nie zlecała realizacji kolejnych czynności w tej sprawie, a jeśli są realizowane jakieś czynności, to są one działaniami policji w ramach poszukiwań”.

Zapytałem także, czy przedstawiono komukolwiek zarzuty w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek?

– Wskazane w pana wniosku czynności nie dały podstaw do przedstawienia komukolwiek zarzutów, jak również w tej sprawie nikt nie został doprowadzony do prokuratury po uprzednim zatrzymaniu – odpowiedziała prokurator Grażyna Wawryniuk.

Kto mataczy w sprawie?

Czy zatem trop, który wskazałem śledczym, był mylny? Jestem przekonany, że jest to dobry ślad. Niestety działki nie zostały dobrze przeszukane, a właściwie wcale – poza fragmentem jednej z nich.  Jeśli ciało Iwony nie zostało znalezione dotychczas, to jest spore prawdopodobieństwo, że znajduje się na terenie, który w ogóle nie został sprawdzony.

W aktach sprawy pojawiają się zeznania Krzysztofa K. Wspominałem o nich w artykule „Uprowadzona o letnim poranku” (Reporter nr 11/12 2016). Twierdził on uparcie, że spotkał w Gdańsku dawnego kumpla z celi, a ten opowiedział mu przy wódce o tym, jak wraz z kolegą zamordował Iwonę Wieczorek. Miał dokonać tego „wspólnie z chłopakiem, z którym Iwona poszła na dyskotekę i pokłóciła się z nim tam, bo chciał podać jej jakiś narkotyk: mogło chodzić o tabletkę gwałtu. Marcin i tamten chłopak wiedzieli, którędy będzie wracać i czekali na nią w samochodzie. Marcin miał przyłożyć jej broń do ramienia i zmusił, aby  wsiadła do samochodu”.

Według tej relacji później zawieźli ją na „jakieś działki, gdzie było oczko wodne”. Tam Iwona Wieczorek  miała zostać zgwałcona i zakopana: „Marcin był przekonany, że nikt nigdy jej nie znajdzie”. 

Opis działki i miejsca zbrodni jest niemal bliźniaczy z terenem, który wskazałem policji. Lecz wówczas nie znałem tych zeznań, moje informacje pochodziły z innych źródeł. Wersja Krzysztofa K. była weryfikowana. Okazało się, że w czasie zaginięcia Iwony Wieczorek rzekomy sprawca jej śmierci przebywał w więzieniu. Co nie oznacza, że zdarzenie opisane przez Krzysztofa K. nie miało miejsca. Mogło mieć, tylko z udziałem innych osób. Zbieżność opisywanej działki – ze wskazaną przeze mnie – jest zastanawiająca. Śladów, które prowadzą w ten rejon jest zresztą więcej. Będziemy je weryfikować podczas poszukiwań wiosną.

Czy jest szansa dojścia do prawdy w tej sprawie? Może być to trudne, ze względu na fakt, że prawdopodobnie komuś bardzo zależy,  aby tajemnica tej zbrodni nie została rozwikłana.

O co chodzi wyjaśnia list, jaki przyszedł do naszej redakcji od dziewczyny, która pracowała w jednym z sopockich klubów. Iwona prawdopodobnie znalazła się w pewnym momencie swojego życia w kręgu zainteresowania ludzi, którzy wiele mogą. To ludzie z trójmiejskiego półświatka, powiązani z politykami, policją i pracownikami wymiaru sprawiedliwości.

– W tę sprawę są uwikłani ludzie spoza świata przestępczego. Ale żeby to zrozumieć, trzeba poznać od podszewki pewne struktury, układy, koligacje rodzinne i biznesowe. Za tą sprawą mogą stać osoby, których nawet nikt nie podejrzewałby o przejście na czerwonym świetle przez ulicę. Oni nie są co prawda wykonawcami, ale wyjaśnienie sprawy Iwony Wieczorek nie jest im na rękę. Gdyż mogłoby wydobyć na światło dzienne wiele śliskich powiązań. I zrobią wiele, aby do tego nie doszło – wyznał mi wielokrotny recydywista, który twierdzi, że bezpośrednim wykonawcą zbrodni był wywodzący się z Elbląga gangster. Czy faktycznie ma on związek z tą sprawą, trudno powiedzieć.

Coraz bardziej jednak zaczynam wierzyć, że komuś bardzo zależy na tym, aby tajemnica Iwony Wieczorek nigdy się nie wyjaśniła. To, że takie rzeczy są możliwe, potwierdza sprawa zabójstwa Iwony Cygan. Tej historii także nie sposób było wyjaśnić przez blisko 20 lat. Dopiero niedawno okazało się, że dojście do prawdy, i  mordercy, skutecznie przez lata blokowali policjanci. Czy tak może być również w sprawie Iwony Wieczorek? Tego nie wiem, jednak nie można tego wykluczyć. Gdyż sposób prowadzenia śledztwa, od początku pozostawiał wiele do życzenia. Zaś rozmach, z jakim je prowadzono, jest nieadekwatny do zgromadzonych przez śledczych dowodów. Chyba, że są one podobnie niedostępne, jak tom 33 akt tej sprawy.

Fundacja „Na Tropie”, której jestem prezesem, postanowiła zwrócić się do Zbigniewa Ziobro – Prokuratora Generalnego, o podjęcie umorzonego postępowania i objęcie go nadzorem.

W maju Fundacja „Na Tropie” podejmie kolejne działania poszukiwawcze.

Janusz Szostak

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ