Tysiące ludzi wyszło wczoraj na ulice stolicy Węgier na znak wsparcia George Sorosa i finansowanego przez niego Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego (CEU). W skutek niedawno wprowadzonych przepisów edukacyjnych ma on zostać zlikwidowany.
W styczniu wiceprzewodniczący partii rządzącej Fidesz powiedział, że wszystkie organizacje pozarządowe wspierane przez miliardera Sorosa powinny zostać „wypędzone” z Węgier. Szilard Nemeth stwierdził wówczas, że organizacje te służą globalnym kapitalistom i wspierają poprawność polityczną a nie rząd.
Uczelnia, o której mowa została założona przez amerykańskiego miliardera, węgierskiego pochodzenia w 1991 roku. Twierdzi on, że nowa ustawa dotyczy konkretnie jego uczelni i jest wyrazem dyskryminacji jego działalności przez rząd. Soros wezwał rząd węgierski do odwołania nowego prawodawstwa.
„CEU jest pierwszą uczelnią akademicką akredytowaną w Stanach Zjednoczonych i na Węgrzech, z pracownikami i studentami z ponad 100 krajów. Zachęcamy rząd Węgier do uniknięcia wszelkich działań ustawodawczych, które mogłyby zaszkodzić działalności i niezależności CEU”- czytamy w oświadczeniu.
- Jakakolwiek zmiana legislacyjna, która zmusi CEU do zaprzestania działalności w Budapeszcie, mogłaby zniszczyć węgierskie życie akademickie i negatywnie wpłynąć na stosunki rządu Węgier z sąsiadami, partnerami z UE oraz USA - powiedział Michael Ignatieff - prezes CEU, , w zeszłym tygodniu.
Także Departament Stanu USA stwierdził, że jest zaniepokojony nowym ustawodawstwem związanym z edukacją na Węgrzech.
Profesorowie z uniwersytetów w Cambridge i Oxford również napisali list do rządu Węgier, aby wyrazić „głębokie zaniepokojenie” potencjalnymi zmianami prawnymi.
Rząd Węgier nie zamierza jednak ustąpić pod wpływem tych nacisków.
rt/es
















