Przed sądem w Tybindze dobiega końca proces syryjskiego „uchodźcy”, który w lipcu ubiegłego roku w Reutlingen zamordował z zimną krwią Polkę- Jolantę Kijak.
Sprawy nie toczą się niestety w dobrym kierunku. Wersja mordercy o rzekomym „intymnym związku ” z Jolantą była w toku procesu cały czas podtrzymywana, a „polsko-języczny” adwokat, niby reprezentujący rodzinę jako oskarżyciel posiłkowy, nie zrobił praktycznie nic, by tę wersję podważyć. Chociażby przyjaciółka Jolanty- p. Agnieszka Ordon, która konsekwentnie poddawała w wątpliwość, nagłośnioną przez media sugestię ze Polka i Syryjczyk byli para, została przesłuchana przed sądem dopiero na usilną prośbę córki zamordowanej, bo pan adwokat sam z siebie nie widział takiej potrzeby.
Niestety „opinia” biegłych psychiatrów jest korzystna dla bandziora, którego klasyfikuje się jako człowieka o „znacznie ograniczonej zdolności rozpoznawani czynów”. Biegły zeznał kilka dni temu, ze nie może ze 100 % pewnością stwierdzić, iż syryjski azylant w momencie popełnienia zbrodni był poczytalny. Wiele wskazuje na to, że nie otrzyma dożywocia, o które wnioskowała prokuratura.
Tragiczne wydarzenia w Reutlingen i toczący się od miesięcy proces Syryjczyka pokazują, że Polacy w RFN w podobnych przypadkach są zdani wyłącznie na siebie.
Nie chroni ich nic i nikt, konsulaty bagatelizują sprawy, tzw. uznane organizacje polonijne również. Nie ma procedur, nie ma pieniędzy na pomoc prawną w takich przypadkach, a ludzie zostawiani są na pastwę losu i muszą sami się organizować. Konsulaty polecają adwokatów jeszcze z komunistycznych list referencyjnych, a Ci z kolei nie chcą wejść w konflikt z sądami i często zawodzą na całej linii. Pozostaje prewencja i samoobrona.
Polskie kobiety muszą wiec uważać z kim w Niemczech nawiązują znajomości i nie liczyć na „humanizm” wyznawców islamu. Dla nich są tylko „dziwkami”, które można za darmo do woli wykorzystać seksualnie, a jak coś pójdzie nie tak, nawet zarznąć. I to w majestacie prawa, które szybko ogłosi, że była to „zbrodnia w afekcie”.
Tak było po mordzie w Reutlingen, gdzie w kilkanaście godzin po zbrodni, nie czekając na pierwsze ustalenia śledztwa, media, w tym renomowany tygodnik Spiegel uznały, że Jolanta i Syryjczyk Muhammed Halef żyli w związku.
Mężczyźni z Polski licznie pracujący w RFN powinni pamiętać, że wielu imigrantów z Afryki, Kosowa, Iraku, Afganistanu czy Syrii „zaproszonych” do RFN przez Angelę Merkel ma w kieszeni nóż i potrafi go używać, a w domu, pod poduszką trzyma atest od lekarza, że jest „psychicznie niestabilny”.
Islamscy mordercy i bandyci, dla których władze Niemiec otworzyły szeroko granice swego kraju mają po swojej stronie stronnicze media, działające na polityczne zamówienie „berlińskich elit”. Stąd po krótkim zatrzymaniu, najczęściej szybko puszcza się na wolność nożowników, złodziei, dilerów narkotyków, gwałcicieli kobiet i dzieci, podpalaczy i rabusiów.
Winne są ……kobiety, bo zachowaniem i strojem sprowokowały gwałt, winni są mężczyźni, bo nie chcieli się dać ubogacić kulturowo i zbyt późno pojęli, że teraz rozwija się w Europie „cywilizacja śmierci”.
Pamiętajcie, ze w konfrontacji z tym złem będziecie od razu na straconej pozycji jako „ksenofobiczni rasiści”, „prawicowi ekstremiści”, „nietolerancyjni” ultrakatolicy z Polski, która za swój opór i odmowę udziału w zbiorowym samounicestwieniu Europy musi i tak ponieść karę.
Mariusz Klonowski/Agnieszka Wolska „Dziennik Berliński”

















Bardzo dziękuje Redakcji a szczególnie Marcie Bliskiej za zainteresowanie problemem.