wypadek drogowy

Prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy kopalnia „Pniówek”, zabrał głos w sprawie aktualnej sytuacji w zakładzie. Oprócz niego, na temat górników, którzy ucierpieli w wybuchu wypowiedział się minister zdrowia Adam Niedzielski. Oto najnowsze wieści z Pawłowic.

Sytuacja w kopalni „Pniówek” zaczyna się stabilizować

Przedstawiciel JSW przekazał w dniu dzisiejszym, iż sytuacja w kopalni w Pawłowicach stabilizuje się. Przypomnijmy, iż właśnie w tym zakładzie górniczym doszło w środę i czwartek do serii eksplozji metanu.

Aktualna sytuacja w kopalni „Pniówek” jest o tyle ważna, iż jak na razie wstrzymano akcję ratunkową. Wszelkie działania były po prostu niebezpieczne dla życia i zdrowia osób niosących pomoc. Niestety, cały czas pod ziemią uwięzionych jest siedmiu ludzi. Podkreślmy, iż są to zarówno górnicy, jak i ratownicy.

Tomasz Cudny, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej podał, iż cały czas trwają prace związane z odizolowaniem rejonu, w którym doszło wybuchu. „Plan ustalony z naukowcami jest realizowany. Według moich obliczeń i według relacji sztabu, zamykanie korków przeciwwybuchowych, co jest najbardziej niebezpiecznym momentem, powinno nastąpić w środę. Ale proszę nie trzymać mnie za słowo” – zaznaczył Cudny.

Do dnia dzisiejszego oficjalnie potwierdzono śmierć pięciu górników. Dwudziestu pracowników kopalni „Pniówek” przebywa w szpitalach. Osoby najciężej ranne trafiły do siemianowickiej oparzeniówki.

Na temat stanu zdrowia poszkodowanych w wybuchach górników wypowiedział się Adam Niedzielski. „Tutaj w Siemianowicach Śląskich mamy w tej chwili 21 pacjentów. Pięciu z nich jest objętych intensywną opieką. Znajdują się na oddziale intensywnej terapii. Stan dwóch pacjentów jest bardzo ciężki” – powiedział minister.

„Pozostali pacjenci, to pięciu jest jeszcze z pierwszego rzutu, pierwszego dnia akcji i to są pacjenci, którzy ją są na tyle ustabilizowani, że mogą korzystać z komory hiperbarycznej” – dodał szef resortu zdrowia. „Pozostałych 11, (…) tych, którzy trafili do innych szpitali i w zasadzie potem zostali odesłani do domów, zostali zaproszeni na ponowne badanie, bo pomimo, że nie było zewnętrznych obrażeń, to okazało się, że mają wewnętrze poparzenia. To zostało zidentyfikowane przy pomocy badania bronchoskopii” – uzupełnił Niedzielski.

źródło: Polskie Radio, interia.pl

Zobacz również: