Mateusz Morawiecki
foto: Twitter

Polski premier wprost oskarża Rosję. Mateusz Morawiecki nie przebiera w słowach. Mówi nawet o szantażu, którego dopuszcza się strona rosyjska. Szef rządu nie kryje, że Unia Europejska musi podjąć stanowcze działania.

Premier Mateusz Morawiecki wbija szpilę UE

Pod koniec roku jednym z głównych tematów są czekające nas niebawem podwyżki cen gazu i prądu. Zwykli Polacy z wielkimi obawami przyjęli informację Prezesa Urzędu Reulacji Energetyki o wzroście opłat. Poruszając kwestie energetyczne warto odnieść się do słów Mateusza Morawieckiego w sprawie tzw. kryzysu energetycznego w Europie.

Premier w bardzo wymowny sposób skomentował obecną sytuację. Szef rządu nie kryje, iż kryzys został wywołany przez Rosję. Dodajmy, iż Mateusz Morawiecki nie tylko oskarżył Moskwę, ale jednocześnie wbił szpilę Unii Europejskiej. „Głównym odpowiedzialnym za kryzys energetyczny jest Rosja, ale oliwy do ognia dolewa sama UE poprzez system handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych ETS” – stwierdził polityk.

Dodatkowo, przedstawiciel partii rządzącej wspomniał o skandalicznej polityce koncernu Gazprom, który określił jako „monopolistyczny szantaż”. „A w tym momencie wszystko to zależy od humorów Kremla. Gazowy szantaż, nieuzasadnione ograniczanie dostaw, celowe podbijanie cen, eskalowanie kryzysów. Rosja wybrała ścieżkę otwartej konfrontacji, której stawką jest wchłonięcie w swoją strefę wpływów państw Europy Środkowo-Wschodniej” – wyjaśnił polityk.

Konieczne są zmiany w systemie ETS

Morawiecki podkreślił, iż w tym momencie istotne jest podjęcie stosownych kroków przez UE. „Prawda jest taka, że jeśli Unia nie podejmie teraz solidarnych działań, to koszty kryzysu pokryją zwykli obywatele, a przecież to nie oni za niego odpowiadają” – podkreślił Prezes Rady Ministrów.

Szef rządu wypowiedział się również na temat systemu ETS, który w jego opinii łączy się ze zwyżką kosztów energii. Mateusz Morawiecki przypomniał, iż powstał on po to, aby umożliwić ekonomicznie racjonalny oraz społecznie akceptowalny, poces zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych. Premier zauważył, iż wspomniany system nie do końca się sprawdził, a wręcz wymknął się spod kontroli UE. „Tylko że ETSy szybko stały się instrumentami finansowymi w rękach bogatych inwestorów i to instrumentami bardzo podatnymi na mechanizmy spekulacyjne. ETS w obecnej formie  to gratka dla giełdowych graczy często niezwiązanych z rynkiem energii. W ten sposób uprawnienia do emisji stają się tak samo dobrym towarem do wirtualnego handlu, jak bitcoin czy akcje giełdowych spółek. Takie są fakty” – tłumaczył.

Mateusz Morawiecki przyznał, że państwa członkowskie powinny podjąć konkretne kroki. „Dlatego praktycznie we wszystkich rozmowach w Brukseli mocno podkreślałem, że UE powinna przemyśleć cały system ETS na nowo, a opcją minimum powinna być blokada dostępu do handlu emisjami dla podmiotów spoza branży” – zaproponował szef rządu.

Źródło: money.pl

Zobacz również: