pogotowie
zdjęcie ilustracyjne

38-latka nie zatrzymała się przed sygnalizatorem świetlnym i potrąciła 11-letnią dziewczynkę. Po wszystkim, odjechała z miejsca zdarzenia. Do myślenia daje jednak to, co wydarzyło się później.

Kobieta odjechała, a następnie… wróciła na miejsce potrącenia

Takie wypadki drogowe zdarzają się często. Po potrąceniu ktoś odjeżdża. Najczęściej powodem jest alkohol spożyty przed wejściem za kółko i ucieczka przed konsekwencjami. Tym razem jednak wygląda na to, że było zupełnie inaczej. Przynajmniej tak swoje zachowanie tłumaczy 38-letnia kierująca, która potrąciła na przejściu dla pieszych dziecko.

„38-latka kierująca osobową skodą nie zatrzymała się przed sygnalizacją świetlną przy ul. Piłsudskiego w Skarżysku-Kamiennej i potrąciła przechodzącą przez pasy 11-latkę.” – czytamy w portalu Interia.pl. Dziewczynka trafiła do szpitala, a kierująca pojazdem… odjechała z miejsca zdarzenia.

Dziecko trafiło na oddział szpitalny, ale nic nie zagraża jego życiu. Policjanci ustalili właścicielkę pojazdu po numerach rejestracyjnych. Kobieta postanowiła jednak sama wrócić na miejsce zdarzenia. W rozmowie z policjantami tłumaczyła, co się wydarzyło.

Kobieta zarzekała się, że myślała, że nic się nie stało, dlatego odjechała. Policjanci przebadali ją na zawartość alkoholu. Była trzeźwa. Wskutek tego, co wydarzyło się na przejściu dla pieszych, 38-latka straciła prawo jazdy.

Mundurowi wyjaśniają teraz okoliczności zdarzenia. W komunikacie policja nie podaje, czy kobietę czekają jeszcze dalsze konsekwencje tej sprawy. Choć wygląda na to, że za odjechanie z miejsca zdarzenia i nie udzielenie pierwszej pomocy, oprócz utraty prawa jazdy i mandatu, mogą czekać ją kolejne konsekwencje. Sprawa jest rozwojowa.

źródło: Interia.pl

  1. Komunikat Santander Bank Polska w sprawie poważnej awarii. Co z pieniędzmi?
  2. Ekspert radzi, co powinniśmy robić po szczepieniu przeciwko COVID-19. Lepiej się posłuchać
  3. Co dalej z „The Voice of Poland”? Coraz bardziej niepokojące doniesienia