kary dla niezaszczepionych

Jeszcze nie uporaliśmy się z koronawirusem, tymczasem media przekazały niezbyt dobre wiadomości. Okazuje się, że właśnie potwierdzono przypadki innego niebezpiecznego wirusa. Co to dla nas oznacza? Powinniśmy zacząć się bać?

Małpia ospa pojawiła się w Europie

Z jednej strony informacja o nowym wirusie nie powinna nikogo szokować. W końcu wielu ekspertów zapowiadało, że to tylko kwestia czasu, aż pojawi się następca koronawirusa. Jednak mimo to, najnowsze doniesienia mediów i tak wzbudziły niepokój.

O jaką chorobę chodzi? Otóż mowa o małpiej ospie, która występuje głównie w Afryce Środkowej i Zachodniej. Wirus wywołuje pęcherzową wysypkę skórną oraz gorączkę. Poza tym, u zakażonych pojawiają się objawy grypopodobne.

Do zakażenia małpią ospą dochodzi przede wszystkim drogą kropelkową. Kluczowy jest kontakt ze skórą chorego lub używaną przez niego odzieżą lub pościelą. Tradycyjnie wirus przenosi się także poprzez kaszel, czy kichanie. Dobra wiadomość jest taka, że rzadko dochodzi do transmisji tego rodzaju ospy pomiędzy ludźmi.

Niestety, okazuje się, że małpia grypa jest już w Europie. Dwa przypadki tej choroby potwierdzono w Wielkiej Brytanii. Dokładnie rzecz biorąc chodzi o dwóch mieszkańców Północnej Walii, u których testy potwierdziły obecność nowego wirusa.

Co wiadomo w tej sprawie? Pacjenci mieszkają pod jednym dachem. Nie podano jednak w jakim są wieku oraz jakiej płci. Natomiast ujawniono, iż tylko jeden z nich nadal przebywa w szpitalu.

Mieszkańcy Północnej Walii  zarazili się na początku maja podczas wyjazdu za granicę. Co ciekawe, ponieważ w tamtym czasie podróże, poza tymi służbowymi, były zakazane, chorzy zostali ukarani karą 5 tysięcy funtów grzywny.

Na szczęście władze Zjednoczonego Królestwa podchodzą do całej sprawy ze spokojem. Przedstawiciel rządu, minister zdrowia Matt Hancock stwierdził nawet, iż to co się w tej chwili dzieje jest absolutnie standardowe. Jak przyznał, tego rodzaju epidemie istnieją obok nas cały czas. Obecnie mamy do czynienia z epidemią małpiej ospy i przypadkami gruźlicy lekoopornej i to jest absolutnie standard” – wyznał minister.

Niemniej dane podane przez Światową Organizację Zdrowia mogą niepokoić. WHO twierdzi, iż do 10% chorych na małpią grypę umrze. Dodatkowo, najwięcej zgonów odnotowuje się wśród młodych ludzi.

Zobacz również: