fot. Youtube

Skandal, niedowierzanie – takimi słowami można opisać to, co wydarzyło się podczas XXXIII Sesji Rady Powiatu Zgierskiego (województwo łódzkie). Jeden z radnych, a konkretnie Arkadiusz Cichecki z Koalicji Obywatelskiej zapomniał wyłączyć swój mikrofon. Po chwili wypowiedział słowa, których radnemu, a przede wszystkim człowiekowi, wypowiadać nie przystoi. Usłyszeli je wszyscy, a teraz domagają się konsekwencji wobec radnego. Mamy nagranie, które publikujemy na końcu artykułu.

Ciężko uwierzyć w to, jak radny ze Zgierza nazwał dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy

Choć do całej sytuacji doszło kilka dni temu, to dopiero teraz obiegła internet. Podczas sesji online z dnia 28 maja, Arkadiusz Cichecki z Koalicji Obywatelskiej zapomniał wyłączyć swój mikrofon po zakończonej wypowiedzi. I wówczas doszło do niewyobrażalnej sytuacji.

„Ta suk* to zawsze przejdzie.” – rzucił Arkadiusz Cichecki. Choć, jak przytacza portal o2.pl, słów tych nie skierował bezpośrednio do dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy, to wywołały one niemałe poruszenie i z kontekstu wypowiedzi wyraźnie dało się odczuć, kogo dotyczą. Czy radny Koalicji Obywatelskiej ze Zgierza poniesie teraz konsekwencje?

„Słowa te zostały jednak wypowiedziane nie w oficjalnej wypowiedzi radnego podczas sesji, ale już po tym, jak ją zakończył, a więc była to prywatna wypowiedź. Tym bardziej jako przewodniczący rady nie mam narzędzi, aby zdyscyplinować lub ukarać radnego” – komentuje sprawę przewodniczący rady dla „Gazety Wyborczej”.

Radny komentuje swoją wypowiedź

Do swojej wypowiedzi odniósł się też sam zainteresowany radny Koalicji Obywatelskiej. „Wiem, jak to wygląda, ale prawda jest taka, że te słowa nie dotyczyły pani dyrektor. Padły w zupełnie innym, prywatnym kontekście w prywatnej rozmowie. Nigdy nie stosuję języka nienawiści, a z panią dyrektor miałem do tej pory bardzo dobre relacje, niejednokrotnie ze sobą współpracowaliśmy – przekonuje. – Prawdopodobnie nikt w to teraz nie uwierzy, pomyśli, że będę się chciał wybielić, dlatego przyjmuję wszelkie konsekwencje, jeśli zapadną tego rodzaju decyzje. Kolegom z klubu w radzie wytłumaczyłem sytuację. Oni wiedzą, jakim jestem człowiekiem i wierzą, że to przykre nieporozumienie, nad którym ubolewam.” – tłumaczy się Cichecki na łamach „Gazety Wyborczej”.

Zdecydowanie innego zdania jest przewodniczący klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego i starosta zgierski. „Oczekuje on publicznych przeprosin od pana Cicheckiego. Podobnie zresztą, jak i dyrekcja PUP w Zgierzu.” – cytuje jego słowa portal o2.pl. „Zdarzenie, do którego doszło podczas piątkowego posiedzenia Rady, przekroczyło wszelkie granice przyzwoitości, kultury osobistej, a fakt, że jego autorem jest radny powiatowy, urąga całej Radzie Powiatu Zgierskiego. Oczekujemy publicznych przeprosin wobec Pani Marty Pietrak-Kędzierawskiej, a także całej społeczności powiatu zgierskiego” – pisze na swoim Facebooku Bogdan Jarota z PSL-u.

Wspomnianą w materiale wypowiedź można posłuchać na poniższym nagraniu. (od 1:42:53)

źródło: o2.pl, Youtube, Gazeta Wyborcza

  1. Mocne słowa abp Jędraszewskiego. „Polska nie może być Polską niepłodnych lub mordujących nowe życie matek”
  2. Ogromny pożar we Władysławowie. Zdjęcia przyprawiają o ciarki
  3. Mężczyzna stracił penisa. Po tym co zrobił, raczej nie będzie Wam go żal