Krystyna Janda o niesprawiedliwości
Foto: YouTube

Znana aktorka kolejny raz wzbudziła konsternację swoją wypowiedzią. Tym razem, Krystyna Janda wyznała, że dotknęła ją niesprawiedliwość. Mało tego, ze słów artystki można wywnioskować, że winę za zaistniałą sytuację ponoszą rządzący.

Krystyna Janda znowu zabrała głos w sprawie obostrzeń

Dyrektor Teatru Polonia już wielokrotnie mówiła o sytuacji polskiej kultury w trakcie pandemii COVID-19. Najczęściej słowa aktorki przepełnione były goryczą i żalem. Chyba każdy z nas pamięta jak Krystyna Janda ubolewała nad zbyt niską kwotą wsparcia, jakie otrzymał jej teatr z budżetu państwa.

Tym razem, Krystyna Janda pokusiła się o skomentowanie luzowania obostrzeń dotyczących kultury i sztuki. W tym miejscu warto przypomnieć, iż zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów, teatry mogły wznowić działalność w pomieszczeniach od 21 maja. By to jednak móc zrobić koniecznym jest przestrzeganie określonego reżimu sanitarnego. Chodzi o udostępnienie widzom nie więcej niż 50 % liczby miejsc (co drugie miejsce na widowni), a także o zachowanie odległości 1,5 m pomiędzy nimi jesli miejsca nie są wyznaczone na widowni. Oprócz tego, widzowie muszą mieć zakryte usta i nos, a także nie mogą spożywać napojów i posiłków.

Kulturę i sztukę dotknęła niesprawiedliwość

Krystyna Janda twierdzi, iż instytucje kultury spotkała niesprawiedliwość. Aktorka zwróciła uwagę, iż podczas gdy teatry są niemalże puste, w środkach transportu publicznego może znajdować się mnóstwo podróżnych. „Dziś i jutro w Teatrze Polonia spektakl ZAPISKI Z WYGNANIA w Och-Teatrze 8 KOBIET i MAMINSZYMEK wolno sprzedać tylko 50% miejsc na sali. To dla nas wciąż nie kończąca się niesprawiedliwość dotycząca kultury w porównaniu z innymi dziedzinami życia społecznego. Siedzimy w prawie pustych teatrach i patrzymy na przejeżdżające,pełne ludzi tramwaje i autobusy, z wielkim żalem” – narzeka artystka.

Jak nie trudno się domyślić, chodzi o pieniądze, a konkretnie o straty finansowe ponoszone przez instytucje kultury takie jak Teatr Polonia. Krystyna Janda przyznała, iż w tej chwili wystawianie żadnej ze sztuk nie jest dla jej teatru opłacalne. Aktorka musi dopłacać do każdego wydarzenia. „Dokładamy do każdego spektaklu, opłacalność naszych spektakli jest obliczona na poziomie 65% sprzedanych biletów. W przyszłym tygodniu dwie premiery MINETTI i COŚ TU NIE GRA. Zapraszamy” – wyjaśnia gwiazda.

Źródło: Facebook

  1. 9-latka i jej młodsza siostra o krok od tragedii. Rodzice smacznie spali
  2. Niewidzialna rzeźba poszła za 15 tys. euro. Kto jest kupcem czegoś tak nietypowego?
  3. Zarzuty wobec Biedronki. Mężczyzna zdziwił się po przeczytaniu etykiet

Zobacz również: