36 godzin na dyżurze. źródło: https://www.youtube.com/watch?v=if3rf9F8pCQ

Warszawskie pogotowie: karetka jeździła przez 36 godzin bez przerwy. Po tym jak sprawą – po licznych skargach – zainteresowała się Państwowa Inspekcja Pracy sprawa trafiła do prokuratury.

Jako jedni z pierwszych o sprawie konfliktu pomiędzy PIP a warszawskim pogotowiem poinformowali dziennikarze portalu tvnwarszawa.pl. Z kolei portal onet.pl potwierdził te doniesienia w Okręgowej Inspekcji Pracy w Warszawie.

To ratownicy warszawskiego pogotowia zaalarmowali PIP. Pojawiła się prośba, aby inspektorzy przyjrzeli się warunkom ich pracy. Jak się okazuje ratownicy pogotowia jeżdżą w karetce po kilkadziesiąt godzin bez przerwy.

Co więcej wszelkie nadgodziny miały być im niewypłacane lub wypłacane nieprawidłowo, nie mówiąc już o poważnym naruszeniu przepisów o prawie do odpoczynku. Dodajmy, że inspekcja pracy prowadziła kontrolę w warszawskim pogotowiu już on dłuższego czasu. Inspekcja bowiem trwała niemal siedem miesięcy – od sierpnia 2020 roku.

ZOBACZ!  Wrocław: tragedia w centrum miasta. Mężczyzna mimo reanimacji zmarł

Warszawskie pogotowie a Inspekcja Pracy

Dyrekcja warszawskiego pogotowia zdecydowanie sprzeciwia się zarzutom PIP. Ponadto jak podkreśla rzecznik zakładu opieki zdrowotnej obecna sytuacja wymaga podejmowania radykalnych kroków. Dodaje on, że inspektorzy o tym zapomnieli.

„Inspektorzy zapomnieli, że od roku pracujemy w ekstremalnych warunkach, jakich nie było od zakończenia II wojny światowej. Nie wzięli pod uwagę sytuacji pandemicznej. W wynikach kontroli nie ma nakazów i jednoznacznego rozstrzygnięcia, jest za to dużo nadinterpretacji” – odpowiada na zarzuty PIP rzecznik WSPRiTS „Meditrans” Piotr Owczarski.

„Często zdarzały się sytuacje, że członkowie zespołów ratownictwa medycznego pół godziny przez zakończeniem dyżuru, z uwagi na brak miejsc w stołecznych szpitalach, byli wysyłani z pacjentem do miast oddalonych od Warszawy nawet o 200 km. W tej sytuacji co powinniśmy zrobić? Zostawić pacjenta pod drzwiami szpitala?” – dodał Owczarski.

ZOBACZ!  Dantejskie sceny w Warszawie. Zakrwawiony mężczyzna zaatakował policjantów. Wiadomo, co zrobił wcześniej

Sprawa trafiła do prokuratury

Rozwiązanie tej sprawy prawdopodobnie znajdzie swój finał dopiero na sali rozpraw. O co zabiega też sama dyrekcja pogotowia, która ma zamiar zwrócić się w tej sprawie do sądu. Państwowa Inspekcja Pracy z kolei zgłosiła już tę sprawę do prokuratury.

Jak donoszą media o rzeczonych nieprawidłowościach w warszawskim pogotowiu również poinformowano m.in. sanepid, NFZ, Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego oraz Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego oraz Ministerstwo Zdrowia.

źródło: onet.pl

ZOBACZ!  Chiny: koszmarny widok w jednej z podstawówek. Chłopiec trafił do szpitala