Nie da się ukryć, iż polscy reprezentanci wczoraj w Zakopanym szczęścia nie mieli. Jednak jak tłumaczy m.in. Kamil Stoch w wywiadzie z Wirtualną Polską, nie jest to kwestia farta – wręcz przeciwnie. Skoczek otwarcie powiedział co zawiodło.

14 lutego w niedzielę odbył się drugi w kolejności z konkursów Pucharu Świata w skokach narciarskich. Przy okazji mogliśmy wczoraj podziwiać piękne widoki tatrzańskie, bowiem spotkanie odbyło się w Zakopanem. Na stoczni zobaczyliśmy 29 zawodników z 15 krajów, w tym 7 Polaków. Przypomnijmy, że poprzednio naszych było aż 11.

Niestety wczorajsze spotkanie było najsłabszych w tym sezonie. Zadowolony jednak mógł wrócić Dawid Kubacki, który wywalczył awans w klasyfikacji generalnej PŚ (6. miejsce), tym samym wyprzedzając Piotra Żyłę, który spadł na miejsce 7. Andrzej Stękała zdyskwalifikowany z 13 na 14 pozycję. Kamil Stoch zajął dopiero miejsce 23.

ZOBACZ!  Adam Małysz atakuje Łukasza Kruczka. "Inwestujemy w to niemałe pieniądze"

Kamil Stoch komentuje niedzielny konkurs

„Najłatwiej jest zrzucić na warunki, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Coś nie gra w nas samych. Uważam, że stać nas na dużo lepsze skakanie niż to co prezentowaliśmy” – mówi Kamil dziennikarzowi Wirtualnej Polski.

„Coś ewidentnie nie gra, coś się zacięło. Nie potrafię tego zlokalizować. Na szczęście sezon trwa dalej. Jest jeszcze dużo czasu do końca zimy i można przyjemnie polatać” – stwierdził ostatecznie.

„Nie jestem daleki od dobrego skakania. Fizycznie i mentalnie czuję się bardzo dobrze. Coś nie gra w technice. To są tak drobne rzeczy, że można szukać ich miesiąc, a można poprawić ze skoku na skok. Taki jest urok tej dyscypliny” – sumował skoczek.

ZOBACZ!  Kilka tysięcy mieszkańców Wrocławia ewakuowanych. W akcji saperzy

Przypominamy, że przed mistrzostwami świata odbędzie się jeszcze tylko jedno spotkanie konkursu indywidualnego. Będziemy mogli je oglądać m.in. w TVP1 czy w aplikacji mobilnej TVP Sport już w piątek 19 lutego w Rasnovie.