Andrzej Stękała

Wczoraj w Zakopanem eksplodowała prawdziwa euforia. Andrzej Stękała zajął drugie miejsce w konkursie Pucharu Świata na skoczni im. Stanisława Marusarza. Polak ustąpił tylko o 0.3 punktu zwycięzcy Ryoyu Kobayashiemu. Dzisiejszego dnia nie zaliczymy jednak do udanych. „Jędrek” został wyrzucony z konkursu, a Piotr Żyła nie awansował do drugiej serii. 

Andrzej Stękała nie powtórzy wczorajszego sukcesu

W sobotę po raz pierwszy w swojej karierze Andrzej Stękała stanął na podium Pucharu Świata. Sympatyczny skoczek zajął drugie miejsce. Dziś był najwyżej klasyfikowanym Polakiem po pierwszej serii, ale został… zdyskwalifikowany. Wiadomo, za co wyrzucono Stękałę.

Po pierwszej serii konkursu w Zakopanem najlepszy polski skoczek, Dawid Kubacki zajmuje dopiero… 11 miejsce. Aż ciężko przypomnieć sobie podobną sytuację, aby w Pucharze Świata w tym sezonie żaden z biało-czerwonych nie plasował się w „10”. 22. jest jak na razie Kamil Stoch, a Piotr Żyła nawet… nie awansował do drugiej serii. Zdyskwalifikowany został Andrzej Stękała.

Podczas końcówki 1. serii ujrzeliśmy na ekranach tajemniczy komunikat o dyskwalifikacji Andrzeja Stękały. Niestety, ale wszystko się potwierdziło. Stękała nie wystąpi w drugiej serii konkursowej. Znamy powody takiej decyzji jury. Andrzej miał na sobie za… długie narty.

Zapewne teraz w polskiej kadrze trwa burzliwa dyskusja. O ile w przypadku kombinezonu można się pomylić, bo często zawodnicy balansują na granicy limitów, o tyle w przypadku nart… taka wpadka nie powinna się przytrafić. „Ale dlaczego założył inne narty, niż wczoraj?”, „Kombinezon to rozumiem, ale jak można pomylić się z długością nart!?” – pytają Internauci. Adam Bucholz, dziennikarz skijumping.pl zażartował nawet, że trwa „niedzielna klątwa”.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Tragedia w Tatrach. Wystarczyły sekundy. Nie żyją dwie osoby, trzecia cudem się uratowała
  2. Kaczyński będzie zmuszony oddać władzę? Ta informacja spadła jak grom z jasnego nieba
  3. Ogromne kłopoty gwiazdy „Sanatorium miłości” z powodu udziału w programie. Mogło skończyć się tragicznie