Niepokojące doniesienia z Chin. Pokazała co naprawdę działo się w Wuhan

0
Chiny i doniesienia z Wuhan

Świat jest w szoku. Kolejny raz z Chin dochodzą niepokojące informacje. Zwłaszcza, że epicentrum opisywanych wydarzeń miało miejsce dokładnie w Wuhan, czyli tam, gdzie po raz pierwszy o sobie dał znać koronawirus. 

To działo się w Wuhan, czy Chiny odniosą się do sprawy?

Cała sprawa ujrzała światło dzienne dzięki publikacji „South China Morning Post”. Gazeta przyjrzała się wydarzeniom, które przy okazji pandemii koronawirusa rozegrały się w Wuhan. Trzeba przyznać, że wszystko wygląda bardzo niepokojąco.

Chodzi o dziennikarkę Zhang Zhan. Kobieta nie potrafiła zawierzyć oficjalnym komunikatom odnośnie koronawirusa, przekazywanym przez chińskie władze. Dlatego też udała się do epicentrum wydarzeń – do Wuhan i zaczęła relacjonować prawdziwy przebieg pandemii. To, co ją spotkało, zdaniem dziennikarzy wyżej wymienionej gazety, jest nie do opisania.

Kobieta oskarżała władze Wuhan i Chin między innymi o zbyt późne czy lakoniczne komunikaty. Mówiła też o zaniżaniu skali zachorowań. Obywatelska dziennikarka chciała, aby prawdziwe informacje z Wuhan ujrzały światło dzienne. Dlatego też korzystając z takich portali, jak Youtube czy Twitter relacjonowała, co naprawdę dzieje się na ulicach. Niejednokrotnie jej relacje były sprzeczne z tym, co oficjalnie przekazywały Chiny.

W skutek tego kobieta została zatrzymana przez chińskie służby. Teraz czeka na decyzję sądu. Grozi jej nawet 5 lat więzienia. Jak informuje anonimowa osoba na łamach wyżej wymienionej gazety, Chinka oskarżona jest o przekazywanie fałszywych i deprecjonujących władze informacji na temat pandemii koronawirusa oraz… o udzielanie wywiadów zagranicznym mediom.

Niebywałe, że takie sytuacje i ograniczanie wolności słowa mają miejsce w XXI wieku. Co o tym wszystkim myślicie, czy rzeczywiście ktoś postanowił zamknąć usta obywatelskiej dziennikarce?

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ