Wczorajsze świętowanie związane z obchodami odzyskania przez Polskę Niepodległości nie zakończyły się pomyślnie. Na warszawskim Powiślu wybuchł pożar. Pieniądze na remont zniszczonego mieszkania zebrano w ciągu jednej nocy!

Jak pamiętamy rząd ogłosi, iż tegoroczny Marsz Niepodległości miał być odwołany z wiadomych powód. Jednak za pewne brano także to, iż wiele osób przejdzie ulicami Warszawy pomimo zakazu. Niestety spowodowało to spore zamieszki, bowiem w tegorocznym marszu w głównej mierze wzięli udział mężczyźni okrzyknięci mianem narodowców. Był to jednak jedynie jakiś odsetek tej grupy, którego celem nie jest świętowanie wolności, a zrobienie zwykłej „zadymy”. Efektem tego były spore zamieszki, akty wandalizmu, a także niestety duże straty warszawiaków.

ZOBACZ TEŻ: W grę wchodzi godzina policyjna. Rzecznik rządu o nowych obostrzeniach

Na warszawskim Powiślu, przy alei 3 maja wybuchł pożar. Jeden z uczestników nielegalnego marszu rzucił racę w stronę jednego z mieszkań na piętrze, na którego balkonie wisiała tęczowa flaga i symbol Protestu Kobiet. Raca trafiła jednak do mieszkania 2 pietra niżej. Media szybko „wybadały”, iż mieszkanie, które zajęło się ogniem należy do polskiego artysty Stefana Okołowicza, gdzie miał on swoją pracownię.

Marsz Niepodległości 2020 – zbiórka to 3-krotność oczekiwanej kwoty

Efektem dość sporego odzewu polskiego internetu w tym temacie i też dużego protestu jest chociażby fakt, iż zbiórka na rzecz mieszkania Stefana Okołowicza przekroczyła oczekiwania organizatora. Rzecz jasna w dużej przyczyniły się do tego polskie media, które nagłośniły sprawę.

Zbiórka powstała zaledwie kilkanaście godzin temu. Celem zbiórki była kwota 10 tys. złotych. W tym momencie zebrano jednak niemal jej 3-krotność, bowiem na zbiórce widnieje już 29 942 złotych. Co więcej taka liczba urosła w ciągu zaledwie jednej nocy, a w założeniu osiągnięcie celu miało trwać 1 miesiąc.

ZOBACZ TEŻ: Fatalne wieści dla PiS. Kaczyński musi szykować plan awaryjny

Zbiórkę co ciekawe nie zorganizowała prywatna osoba, a portal naTemat.pl. „Wszystkie zebrane środki zostaną przekazane Panu Stefanowi Okołowiczowi i jego współpracownikom, co zostanie udokumentowane w naszym portalu” –  deklarują dziennikarze naTemat. Jak czytamy w opisie zbiórki akcja ta była spontaniczną decyzją władz portalu.

Zobacz również: