W aktach sprawy Adama Z. – oskarżonego w sprawie Ewy Tylman – znajduje się siedem tomów z zeznaniami świadków, mniej lub bardziej znaczącymi. Podczas ostatniej lektury  akt odnotowaliśmy zaskakujące zeznania osób, które rzekomo miały pomóc w odnalezieniu Ewy Tylman.
25 listopada 2015 roku  Piotr Tylman, Adam O. oraz  Arkadiusz T. jadą do Aleksandrowa Łódzkiego na spotkanie z Krzysztofem Rutkowskim. Wówczas Piotr Tylman podejmuje decyzję o zatrudnieniu biura doradczego Rutkowski-Patrol.
Wydawało się, że tylko Rutkowski mógł tak nagłośnić sprawę, aby policja zaczęła intensywne działania poszukiwawcze.
Zamieszanie i zatrzymanie
Już w pierwszych dniach działań Rutkowskiego i jego ludzi dowiedzieliśmy się o znalezieniu ręki na brzegu Warty. Wydawać się to mogło przełomem sprawie. Jednak  szybko okazało się, że ręka nie należała do Ewy Tylman, ani do biznesmena Adama F., którego Rutkowski poszukiwał wcześniej, na zlecenie córki zaginionego mężczyzny.
Po kilku godzinach od znalezieniu ręki sam Rutkowski stwierdził, że należy ona właśnie do  Adama F. – oskarżonego w procesie tzw. mafii szczecińskiej, sprawa dotyczyła przekrętów związanych z obrotem paliwem. Skąd taki wniosek detektywa, po tak krótkim czasie, i to bez badań DNA?
Kilka dni później we wszystkich mediach pojawiła się informacja o zatrzymaniu Rutkowskiego i jego pracowników. W nocy z 4 na 5 grudnia 2015 roku zatrzymano wszystkich ludzi z biura detektywistycznego zajmujących się sprawą zaginięcia Ewy Tylman. Po czym Radosław B. usłyszał zarzut podżegania do popełnienia przestępstwa Karoliny K. i zdecydowano o zatrzymaniu go w areszcie.
Dotąd okoliczności jego zatrzymania nie były znane nikomu oprócz śledczych. Z całą pewnością możemy powiedzieć, że w dużej mierze do decyzji o areszcie dla Radosława B. przyczynił się jego kolega Robert R., redaktor portalu patriot24.
Wskazał na kolegę
Jak czytamy w zeznaniach Roberta R. o sytuacji, która miała miejsce 1 grudnia 2015 roku na moście św. Rocha o Radosławie B:  „Wracając do grona osób, z którymi stałem wcześniej, po przeprowadzonej rozmowie usłyszałem, jak Radek B. w moim mniemaniu w sposób głupi podrywa stojące tam dziewczyny. Widziałem, że już się z nimi zakolegował i wypowiedział moim zdaniem żartobliwie słowa „A jak bym dał ci tysiąc złotych, to czy byś powiedziała, że kogoś widziałaś tam na moście wtedy w nocy?”.
Był przy tym Piotr Tylman, który – według Roberta R. „w żaden sposób nie zareagował na tę wypowiedź…”.
 Na pytania śledczych odpowiada: „Jestem pewien, że słyszałem rozmowę o kwocie 1000 zł. Nie brałem udziału w kontynuacji tej rozmowy. Ja rzeczywiście potwierdzam, że w poprzednim przesłuchaniu odcinam się od Radka ponieważ był wciąż zmęczony i nie miał ochoty na działania”.
Co Robert R. miał na celu zeznając w ten sposób o swoim koledze, skoro Piotr Tylman tego nie potwierdził. Nie potwierdzają tego również świadkowie, którzy byli wówczas na moście. Przypomnijmy, że eksperyment procesowy z Karoliną K. miał miejsce dopiero 4 grudnia 2015 roku, a sama Karolina K. zeznała, że mężczyzna który przyszedł ją przekupić dał jej właśnie 1000 zł.
Wydaje się, że Robert R. w swoich zeznaniach wskazuje możliwość, że to Radosław B. mógłby przekupić kobietę.
W poprzednich artykułach pisaliśmy już jak wyglądała próba przekupstwa Karoliny K. Przypomnijmy, że zeznała ona między innymi, że mężczyzna który ją przekupił, a który przygotował ją do roli „fałszywego świadka” okazał jej zdjęcia policjantów. Uprzedził ją o możliwości spotkania tych policjantów podczas eksperymentu procesowego na moście św. Rocha. Karolina K. po tym spotkaniu zadzwoniła na KP Poznań Nowe Miasto w nocy z 1 na 2 grudnia 2015 roku.
Warto wspomnieć, że Karolina K. przyznała się do składania fałszywych zeznań. Swoje zeznania składała w obecności biegłego psychologa, który napisał opinię, że kobieta zeznała prawdę (odnośnie okoliczności przekupstwa i nakłaniania do składania fałszywych zeznań).
Rzuca podejrzenia na brata Ewy

Tymczasem Robert R. 9 grudnia 2015 roku zeznaje, że 1 grudnia 2015 roku robił zdjęcia policjantom. Pamięta z tych fotografii, które wówczas robił, policjantkę w odblaskowej kamizelce. Pamięta też, że były zdjęcia policjantów kończących czynności na brzegu Warty: „Zależało mi aby zrobić nawet jedno zdjęcie wspólne”.

Po co robił zdjęcia policjantom i dlaczego zależało mu na tych zdjęciach? Pytanie, jakie zdjęcia widziała Karolina K.?
Robert R. nie tylko  sugeruje, że  to jego kolega ma związek z przekupieniem Karoliny K. Podczas przesłuchań wskazuje możliwość, że to Piotr Tylman – brat Ewy namówił Radosława B. do zaproponowania pieniędzy Karolinie K.
 „Piotr Tylman wciąż wywoływał mnie na spotkania, oczekiwał, że zdobędę materiały, że dzieje się coś na moście. Musieli Ewkę wywieźć, i to należy udowodnić. Wiem, że wszystkie rozmowy nagrywał. Pamiętam, że któregoś dnia powiedział, że dobrze by było gdybyśmy znaleźli jakiegoś świadka, co widział coś na moście. Ja wtedy powiedziałem mu, że nie można preparować dowodów”- zeznał Robert R.  9 grudnia 2015 roku.
Również Krzysztof Rutkowski poddaje pod wątpliwość zachowanie brata Ewy Tylman, i składa (10 grudnia 2015 roku) notatkę informacyjną, w której czytamy: „W związku z toczącym się śledztwem (..) informuję, iż osobą która mogła kierować Radosławem B. w związku z zarzucanym mu podżeganiem do popełnienia przestępstwa, może być zleceniodawca firmy Biuro Doradcze Rutkowski „Rutkowski Patrol”  Piotr Tylman.”
Wszystko to ma miejsce po zatrzymaniu Rutkowskiego i jego ludzi. Czy składali te doniesienia, aby odsunąć od siebie podejrzenia?
W każdym protokole z  przesłuchań Roberta R. czytamy, jak dziwił się zachowaniu Piotra Tylmana, sugerując wielokrotnie, że nie interesowały go „istotne fakty”, które zebrało Biuro Rutkowski. Robert R. zmieniał na swoją korzyść prawdziwe daty spotkań, zmieniał obraz sytuacji, które miały miejsce podczas poszukiwań. Wielokrotnie wskazując – oprócz Tylmana – „podejrzane” według niego osoby, a w swoich zeznaniach nazywa je „wolontariuszami”.
„Ich postawa od początku była dla mnie niepokojąca co do ich roli w tym zdarzeniu (…) Ściśle współpracowali oni z Piotrem Tylmanem w jego prywatnym śledztwie”.
„Wolontariusze”, o których mówi pracownik Rutkowskiego, to osoby związane obecnie z fundacją Na Tropie, które chciały pomóc odnaleźć Ewę Tylman, i które do dziś próbują ustalić co stało się w nocy 23 listopada 2015 roku.
Z kolei podczas przesłuchań świadka Jacka B. – kierownika hotelu Ibis czytamy, że oprócz Piotra Tylmana, monitoring z hotelu, 2 grudnia 2015 roku, widział właśnie Robert R. Dziwne, że obejrzawszy ostatni monitoring, na którym widać Ewę i Adama razem, Biuro Rutkowski Patrol nie zwołało konferencji prasowej.
Przypomnijmy, jak to redaktor portalu patriot24 stworzył sensację z monitoringu z apartamentowca „Falowiec”, na którym widział rzekome katowanie Ewy Tylman. Dlaczego w przypadku tak ważnego nagrania, nie poinformował o tym opinii publicznej?
Podejrzenia Rutkowskiego
Czytając dalej akta znajdujemy kolejne zeznania Krzysztofa Rutkowskiego z 18 grudnia 2015roku: „Pomimo to, że byłem w Poznaniu i wiedziałem, że on jest w Poznaniu częściej spotykałem się z jego ojcem niż z nim. Jego zachowanie przy zaginięciu siostry było dla mnie niezrozumiałe”.
Co miał na myśli Krzysztof Rutkowski ?
Przypomnij, że kilka tygodni temu dla portalu „naszawielkopolska” detektyw powiedział:  „Ja to wiem od policjantów, oni przyjmowali takie wersje, że znajdą Ewę Tylman żywą, że ona żyje oczywiście, a jej brat organizował wywiezienie jej, takie pseudo porwanie, bo pewnie chciał odszkodowanie dostać za nią w ubezpieczalni w Wielkiej Brytanii ”. Rutkowski nie wspomniał jednak o tym, że już na początku sam składał notatki i zeznania sugerujące, jako sprawcę Piotra Tylmana
 Z ponad pięćdziesięciu tomów akt sprawy Adama Z. znaczna część dotyczy pracowników Biura Rutkowski oraz Karoliny K.    
Jaki finał będą miały sprawy toczące się wobec Karoliny K. i Radosława B.?  Czy śledczym uda się ustalić, kto stał za tym przekupstwem?
W toku śledztwa dotyczącego sprawy Adam Z. o zabójstwo z zamiarem ewentualnym do odrębnego postępowania wyłączono: „Wzięcie w dniu 23.11.2015 roku w Poznaniu i przetrzymywanie zakładnika – Ewy Tylman w celu zmuszenia jej rodziny do określonego zachowania tj. uiszczenia okupu w kwocie 500 tys. złotych w zamian za jej uwolnienie tj. o przestępstwo z artykułu 252 paragraf 1 KK
– przeciwko Radosławowi B. podejrzanemu o przestępstwo z artykułu 18 paragraf 3 KK w związku z artykułem 233 paragraf 1 KK w związku z artykułem 12 KK
– oraz przeciwko Karolinie K. podejrzanej o przestępstwo z artykułu 233 paragraf 1 KK, a nadto materiały w sprawie zawiadomienia o przestępstwie pomimo wiedzy, że przestępstwa nie popełniono, tj. o przestępstwo z artykułu 238 KK”.
W  tym tygodniu będziemy czytać kolejne tomy akt, miejmy nadzieje, że zbliżą nas one do poznania prawdy. Będziemy  się tą wiedzą  dzielić czytelnikami.
Jarosław Poradzki

1 KOMENTARZ

  1. A tymczasem dziś w mediach – Zielonogórska prokuratura nie dopatrzyła się znamion przestępstwa w zachowaniu policjantów wobec Adama Z., oskarżonego o zabójstwo Ewy Tylman – dowiedział się Onet. Mężczyzna utrzymuje, że funkcjonariusze stosowali wobec niego przemoc fizyczną oraz psychiczną. Chociaż jeszcze kilka dni temu zapowiadano przesłuchanie kolejnych świadków, dzisiaj mówi się już o umorzeniu śledztwa.
    Prokurator przygotowuje decyzję o umorzeniu postępowania. Dziś albo jutro ujrzy ona światło dzienne. Sprawa będzie zakończona jeszcze w tym tygodniu, ponieważ prokuratura nie dopatrzyła się znamion przestępstwa w zachowaniu policjantów wobec Adama Z. – przekazał Onetowi Zbigniew Fąfera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.
    2 lutego poznański sąd uchylił areszt Adamowi Z., który jeszcze tego samego dnia, po ponad roku, wyszedł na wolność. Zamieniono środek zapobiegawczy na dozór policji i zakaz opuszczania kraju uzasadniając, że groźba wymierzenia wysokiej kary nie jest już tak prawdopodobna. W tej sprawie bowiem może dojść do zmiany kwalifikacji czynu oskarżonego – z zabójstwa na nieudzielenie pomocy. Prokuratura zaskarżyła tę decyzję wskazując, że jest ona „przedwczesna”. – Przypadek?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ