Czy w 6 lat od zniknięcia Iwony Wieczorek można jeszcze dotrzeć do nowych faktów i wyjaśnić tę tajemniczą sprawę? Jestem pewien, że tak właśnie wkrótce się stanie. Ta zagadka nie jest tak bardzo skomplikowana, jak może się pozornie wydawać. Materiał zebrany w czasie naszego śledztwa może pomóc w odnalezieniu ciała dziewczyny oraz ujęciu jej morderców. Może to nastąpić w ciągu najbliższych tygodni, a nawet dni. Gdy to wydanie Reportera trafi do kiosków, my nadal będziemy w Gdańsku prowadzić nasze śledztwo. Na początku lipca przekazaliśmy policji dotychczas zebrane przez nas informacje. Jesteśmy pewni, że pomogą one odnaleźć ciało nastolatki oraz zatrzymać sprawców jej morderstwa.
 Od kilku miesięcy wspólnie z  fundacją Na Tropie staramy się rozwiązać zagadkę zaginięcia nastolatki z Gdańska. Dziś przedstawiamy efekty naszego śledztwa.

 Iwona Wieczorek,  19-letnia wówczas blondynka zaginęła  po wyjściu z sopockiej dyskoteki Dream Club. Pomimo że jest to jedno z najbardziej głośnych zaginięć, to do tej pory nie udało się odpowiedzieć na pytanie: Co stało się z dziewczyną? Iwona jakby rozpłynęła się w powietrzu.

z8187907Q,Jelitkowo__18_lipca_godz__4_12__Iwona_Wieczorek_przy

Zupełnie niewiarygodne są wersje o jej rzekomej ucieczce z domu, gdyż nie miała ku temu powodów. Zdała maturę, zrobiła prawo jazdy,  wybierała się na studia, czekały ją wakacje w Hiszpanii, i co nie bez znaczenia, nie narzekała na brak pieniędzy.

Gdyby została porwana do domu publicznego – co sugerują niektórzy  – to na pewno w końcu rozpoznałby ją któryś z klientów lub ona poprosiłaby kogoś o pomoc. Nie da się ukryć dziewczyny, której zdjęcie pojawiło się we wszystkich mediach w Polsce. Niemniej i takie informacje do nas docierały. Między innymi z Bielska Białej, gdzie Wieczorek miała rzekomo trafić do agencji towarzyskiej „Roxy”. Tak opisuje to nasza czytelniczka, która rzekomo widziała Iwonę: „26 lub 27 września 2010 roku dziewczynę bardzo podobną do Iwony wdziano w mieszkaniu, gdzie wynajmowano pokoje na godziny (dziewczyna była jakby odurzona). Opiekowały się nią dwie osoby (jedna kobieta). O fakcie tym powiadomiono Komendę Policji w Gdańsku (3 razy). Zero reakcji (…)”.

Nie wiem, jaka była reakcja policji w związku z tą informacją. Wiem natomiast, że nie o wszystkich swoich działaniach funkcjonariusze informują – i słusznie – opinię publiczną. Zresztą podobnych zgłoszeń policjanci z Trójmiasta otrzymywali po kilka dziennie.

– Sprawdzać musimy wszystkie – zapewnił mnie Arkadiusz Radomski, z Wydziału Dochodzeniowo – Śledczego KWP w Gdańsku.

Także do naszej redakcji co pewien czas trafiają informacje o Iwonie Wieczorek. Niedawno kasjerka z jednego z warszawskich marketów Leclerc twierdziła, że Iwona przyszła tam na zakupy.

Otrzymaliśmy także szereg informacji, które pomogły nam w odtworzeniu tragicznych wydarzeń lipcowego poranka 2010 roku.  Dotarliśmy do faktów i hipotez, które według nas wskazują także na sprawców zabójstwa i jego  motyw.

Jesteśmy przekonani, że Iwona Wieczorek została zamordowana 17 lipca 2010 roku.

Wydawać by się mogło, że po 6 latach nie da się już ustalić nic nowego, gdyż śledczy sprawdzili już wszystko.

Czy na pewno?

Jak policja szukała Iwony

Jest niezaprzeczalnym faktem, że śledczy wykonali, i nadal wykonują, bardzo dużo pracy – starając się wyjaśnić zaginięcie Iwony Wieczorek.

Przypomnijmy, co zrobiono w tej sprawie. Opisała to szczegółowo – w maju 2015 roku – Marta Bilska w artykule „Pięć lat bez Iwony”.  Wówczas jako jedyni dziennikarze zadaliśmy sobie trud przeczytania akt tej sprawy. Zatem, co zrobiła policja?

Działań było bardzo wiele. Podjęto czynności poszukiwawcze z udziałem psów tropiących, w rejonach pasma plaży, w tym terenów od Sopotu (okolice Łazienek) do miejsca zamieszkania zaginionej oraz okolic Brzeźna. Przeszukano stawy oraz pobliskie stacje uzdatniania wody, studnie i studzienki, oraz miejsca wskazane przez powołanego biegłego, gdzie – w kontekście panujących warunków – zwłoki mogły ewentualnie wypłynąć.

Weryfikowano też wszystkie sygnały – płynące z Internetu oraz telefoniczne zgłoszenia różnych osób.

– Dostaliśmy również kilka informacji, że zaginiona nie żyje, a ciało ukryte jest w danym miejscu. Dokonywano przeszukań takich obszarów, wraz z przekopywaniem wskazywanego miejsca – mówiła przed rokiem prokurator Grażyna WawryniukPrzeszukiwano także kilka mieszkań wytypowanych przez świadków, w których mogła przebywać Iwona Wieczorek.

Sprawdzano również – pod względem genotypu – ujawniane w Polsce zwłoki kobiet o nieustalonej tożsamości, w zbliżonym do Iwony wieku – z wynikiem negatywnym. Iwony szukano poprzez Interpol oraz system SIS.

4c583b3f8c529_o,size,933x0,q,70,h,568322

Żadne z tych działań nie przyniosły wyjaśnienia sprawy. Nie zdołano podjąć jakiegoś konkretnego tropu. Według prokuratury nie można też w sposób jednoznaczny wykluczyć, że Iwona sama – lub za namową innych osób – postanowiła opuścić miejsce zamieszkania i zerwać kontakty z rodziną, pomimo iż wersja ta jest bardzo mało prawdopodobna.

Podczas postępowania przygotowawczego przesłuchano przy pomocy wariografu cztery osoby. Zabezpieczono również szereg zapisów z monitoringów. Dwa dni po zaginięciu zaczęto ustalać, gdzie rozmieszczone są pierwsze z nich. W toku czynności udało się uzyskać te z ulicy Grunwaldzkiej w Sopocie, z okolicy lokalu Bacówka – te dwa dostępne były w mediach i był na nich wizerunek Iwony. Oprócz tego były to m.in. nagrania z kompleksu Centrum Haffnera, ulicy Dąbrowszczaków, Jana Pawła II, Jantarowej, z molo na Zaspie, z klubu Banana Beach, ze stacji benzynowych oraz szereg zapisów z prywatnych kamer.

Pomimo nierozpoznania zaginionej przez pracowników lokalu Dream Club, gdzie bawiła się ze znajomymi, zabezpieczono również ten monitoring, jednak jest on bardzo słabej jakości. Badano około 375 kadrów ze zdjęciami pojazdów przejeżdżających o tej porze w okolicy, przesłuchiwano m.in. załogę ambulansu, który nagrał się na jednej z kamer. Sprawdzano lotniska oraz porty. Nigdzie nie natrafiono na ślad Iwony. Oględzinom poddano kilka pojazdów, łącznie z badaniami osmologicznymi na podstawie buta Iwony. Pobrano DNA ze szczotki dziewczyny, aby porównać je m.in. do ewentualnych śladów biologicznych w sprawdzanych autach.

Analizowano billingi osób, które w ostatnim czasie kontaktowały się z zaginioną.

Czy po takich – zakrojonych na gigantyczną skalę –  działaniach można jeszcze wnieść coś nowego do tej sprawy?

Podjęliśmy takie wyzwanie.

Poszła na śmierć

Gdy Iwona Kinda, matka Iwony Wieczorek, zgłaszała jej zaginięcie, dziewczyna prawdopodobnie nie żyła już od wielu godzin. Według nas jej życie zakończyło się wkrótce po opuszczeniu sopockiej dyskoteki.

Po wyjściu z Dream Clubu Iwona zdecydowała się wracać pieszo do domu. Szła nadmorską promenadą w kierunku Brzeźna. Zapis monitoringu z okolicy wejścia na plażę numer 63, to ostatni  ślad po Iwonie. Tu widać ją o 4:12. Od domu dzielił ją  tylko kawałek promenady oraz pas Parku Reagana.  Dziewczyna idzie boso. Buty trzyma w ręku, ma na sobie dwubarwny strój, bransoletkę na prawym nadgarstku, torebkę. Jej chód jest dynamiczny.

Przy wejściu numer 63 ślad po niej się urywa.  Po jej przejściu widać, jak w jej kierunku poruszali się kolejni piesi oraz rowerzyści, natomiast o 4:24 w tym samym kierunku co Iwona jedzie po ścieżce rowerowej oznakowany patrol policji. To ważna informacja w kontekście naszych ustaleń. Na zdjęciach pojawi się także tajemniczy mężczyzna z ręcznikiem, który szedł za Iwoną. To naszym zdaniem jest postać bez znaczenia w tej sprawie. Nie mająca nic wspólnego ze zniknięciem nastolatki. Po prostu przypadkowy przechodzień. A w tej sprawie nie ma przypadków.

Według naszych ustaleń, przy wejściu na plażę numer 58 Iwona skręciła do Parku Reagana, w alejkę prowadzącą w stronę ulicy Obrońców Wybrzeża i jej domu. Tu czekał na nią w samochodzie mężczyzna, którego doskonale znała z Dream Clubu. Nie było to przypadkowe spotkanie. Iwona przypuszczała, że w tym miejscu  spotka tego mężczyznę, będzie on na nią czekać. Wiedziała, że czeka ją trudna rozmowa. Prawdopodobnie coś przestało jej odpowiadać w układzie, w który weszła. Chciała znaczyć więcej, niż rola, jaką jej wyznaczono. Postawiła się, chciała rządzić. To sprawiło, że zdenerwowana wyszła z dyskoteki.

fot 1a

– Była harda i pyskata z natury, za dużo też wiedziała i to ją zapewne zgubiło – mówi osoba, która ją znała.

Według nas jej śmierć to było zaplanowane morderstwo, a nie przypadek. Ona szła na śmierć. Choć wydawało się jej, że przekona innych do swoich racji. Zwykle to się udawało. Tym razem nie.

Z akt sprawy wynika, że pracownicy Dream Clubu – gdzie bawiła się feralnej nocy Iwona i jej znajomi – nie rozpoznali zaginionej nastolatki. To bardzo zaskakujące, gdyż w sierpniu 2010 roku właściciele klubu wydali oświadczenie, w którym czytamy m.in. „Z drugiej strony obsługa kojarzy Panią Iwonę. Nie znamy życia prywatnego naszych klientów i nie wtrącamy się w nie. Wiemy jednak, że Pani Iwona jest młodą, kulturalną osobą, często odwiedzającą Dream Club i bawiącą się zawsze w gronie rówieśników i przyjaciół (…)”.

Natomiast w policyjnych zeznaniach nie kojarzą zaginionej dziewczyny, zaś w oficjalnym oświadczeniu informują, że była „osobą często odwiedzającą Dream Club”.

Nie tylko te rozbieżności powinny zainteresować śledczych niektórymi bywalcami tego klubu. Bo tam należy szukać klucza do rozwiązania tej sprawy.

Iwona bywała częstym gościem nie tylko Dream Clubu. O czym pisaliśmy szerzej w reportażu „Ofiara gangu sutenerów” w lipcu ubiegłego roku. Wówczas publikowaliśmy także zdjęcia z sopockich klubów, na których naszą uwagę przykuły dziewczyny pracujące w dyskotekach, które nazwaliśmy „pasiastymi dziewczynami”. Ich funkcje w klubach do dziś pozostają dla nas niejasne. Jedna z nich w rozmowie z nami stwierdziła wówczas, że czasami była tam hostessą. Jednak zainteresowały nas nie tyle one same, co ich stroje. Bardzo podobne do ubioru Iwony w dniu zaginięcia. Obie miały górę w paski, a jedna z nich łudząco podobną spódnicę. Ubierały się tak samo, co najmniej kilkakrotnie. Wygląda to, jak swego rodzaju ubranie służbowe. Zdjęcia zaniepokoiły nas tym bardziej, że dziewczyny były tak ubrane także na dyskotece, tydzień po zaginięciu Iwony, a na fotografiach z kolejnych imprez, do których udało nam się dotrzeć, występowały niemal tak samo ubrane.

Na tropie Iwony

Wiemy, że Iwona znała osławionego „Krystka” i jego przyjaciół. Jednak oni nie mieli bezpośredniego związku z zabójstwem dziewczyny. Morderca był wynajęty. Nastolatka nie znała go wcześniej. 17 lipca 2010 roku pojawił się nieco później niż jej znajomy z Dream Clubu.

Samochód (prawdopodobnie grafitowe lub czarne bmw, stary rocznik) prowadził mężczyzna o śniadej cerze, typ południowca, którego Iwona doskonale znała, i z którym nie raz bawiła się w Dream Clubie. O świcie, 17 lipca 2010 roku, pojechali alejką w Parku Reagana w stronę ulicy Obrońców Wybrzeża. Mężczyzna zadeklarował, że zawiezie Iwonę do domu i po drodze omówią sporne kwestie. W głowie miał jednak inny plan. Po drodze, niespodziewanie dla dziewczyny, zatrzymali się. Wtedy do samochodu wsiadł nieznany Iwonie mężczyzna. Wysoki, szczupły i nadpobudliwy. Ma rudawe włosy, rozbiegane oczy i ospowatą twarz. To osoba wyjątkowo nieobliczalna, dość dziwaczna, ekscentryczna i trudna. Ma problemy w kontaktach z kobietami, nie lubi ich. Prawdopodobnie 3 lutego tego roku, ten sam człowiek utopił mojego psa w szambie. Miało to być ostrzeżenie za zajmowanie się przez Reportera  tematami trójmiejskich stręczycieli.

Wiele wskazuje na to, że ten osobnik ogłuszył lub uśpił eterem Iwonę. Po czym dziewczyna została  wrzucona do bagażnika, i samochód odjechał. Po kilku minutach nastąpiła sytuacja zaskakująca dla bandytów. Ich auto, w którym była wieziona Iwona, zostało zatrzymane do rutynowej kontroli. Policjanci nie  mogli jednak zobaczyć dziewczyny, gdyż była w bagażniku, a tam nie zaglądali. Ona wówczas jeszcze żyła. Policjanci sprawdzili dokumenty kierowcy, i pozwolili bandytom jechać dalej. Gdyż sprawdzali jedynie trzeźwość i dokumenty kierowców wracających z dyskotek.

Ta informacja jest jednak do zweryfikowania. Wystarczy sprawdzić notatniki służbowe funkcjonariuszy pełniących służbę 17 lipca 2010 roku w rejonie Parku Reagana, chociażby na ulicy Hallera. Może to pomóc w dotarciu do sprawców morderstwa. Kto wie, czy w akcji nie był wówczas patrol policyjny widziany o 4:24 na ścieżce rowerowej, nieopodal wejścia na plażę nr 63.

Według naszych ustaleń, o kulisach śmierci Iwony mogą mieć także wiedzę osoby jej dość bliskie. Szczególnie jedna z nich. O tym, co się stało z Iwoną, wie lub domyśla się wiele osób. Jedni milczą, gdyż się boją, inni nie chcą się pogodzić z pewnymi faktami związanymi z życiem dziewczyny. I też wolą niektóre kwestie przemilczeć, lub przedstawiać je w innym  świetle. W imię rzekomego dobrego imienia zaginionej. To zła metoda. Na pewno nie pomagająca śledczym dotrzeć do prawdy o kulisach zaginięcia nastolatki z Gdańska.

Niestety wiele wskazuje na to, że także w policji były osoby, które ukrywały pewne fakty w tej sprawie. Z informacji, które do nas docierały, wynika, że ktoś bardzo wpływowy chronił sprawców i ich mocodawców.

Według naszych ustaleń, wśród śledczych była też osoba, która o mało nie rozwiązała tej sprawy. Jednak zanim to nastąpiło, została odsunięta od śledztwa, a w efekcie odeszła z policji.

Kilka razy –  przy okazji innych spraw – osoby biorące udział w morderstwie Iwony były w kręgu zainteresowań  policji. Według naszych informacji, jeden z morderców prawdopodobnie jest obecnie  aresztowany za inne przestępstwa.

Zagłębie zła

Mówi się, że nie ma zbrodni bez ciała ofiary. Dlatego od kwietnia tego roku koncentrowaliśmy się na poszukiwaniach miejsca ukrycia zwłok Iwony Wieczorek.

Fundacja Na Tropie podczas poszukiwań

Pod koniec kwietnia ekipa Reportera i fundacji Na Tropie prowadziła przez kilka dni poszukiwania na terenie Parku Reagana w Gdańsku. Przeszukaliśmy cały ten gigantyczny teren metr po metrze. W tym także miejsca, gdzie wcześniej nie prowadzono poszukiwań. Nie były to jednak poszukiwania w ciemno. Szukaliśmy charakterystycznej studzienki, w której  – według uzyskanych przez nas informacji – miałoby się znajdować ciało Iwony Wieczorek. Podczas dwudniowych poszukiwań w Parku Reagana nie znaleźliśmy jednak takiej studzienki, która odpowiadałaby naszemu opisowi.

Pod koniec poszukiwań trafiliśmy w miejsce oddalone o kilka kilometrów od parku. Tu według nas zakończyła się ziemska podróż Iwony Wieczorek.

Gdy oprawcy nastolatki przyjechali tu z Iwoną, ona jeszcze żyła. Była jedynie ogłuszona lub uśpiona. Mordercy doskonale wiedzieli, gdzie ją wiozą i co z nią zrobią. Od początku było zaplanowane, że dziewczyna skończy w tym miejscu. Być może nie ona jedna.

Według ówczesnych naszych ustaleń wrzucono ją do starej studzienki kanalizacyjnej lub szamba. Takich urządzeń szukaliśmy w kwietniu tego roku w Parku Reagana. Bez skutku. Wówczas byliśmy jeszcze przekonani, że ciało dziewczyny jest ukryte w tym kompleksie leśnym. Uważaliśmy, że zwłoki ukryto nieopodal miejsca, gdzie Iwonę widziano po raz ostatni. Tak zapewne byłoby, gdyby doszło do zbrodni niezaplanowanej. Wtedy morderca ukryłby ciało nieopodal miejsca zabójstwa. W przypadku tej zbrodni wszystko było zaplanowane, łącznie z miejscem ukrycia ciała.

Oprawcy nastolatki zawieźli ją kilka kilometrów od miejsca, gdzie dziewczyna wsiadła do samochodu. To były bardzo dobrze znane im okolice. Bywali tu niejeden raz. To miejsce na wpół dzikie. Mieszka tam kilka osób mających przeszłość kryminalną.

Na miejsce, gdzie ukryto ciało Iwony, trafiliśmy dzięki informacjom przekazanym naszej redakcji oraz zebranych w czasie śledztwa dziennikarskiego. Układaliśmy je jak puzzle, aby rozwikłać zagadkę morderstwa Iwony.

Po wielu tygodniach analiz a także po badaniu w terenie, oraz stosowaniu różnych metod udało się nam określić prawdopodobne miejsce, gdzie należy szukać szczątków nastolatki. I to konkretne miejsce wskazaliśmy policji. Może tam znajdować się więcej ciał. To nie były dziesiątki hektarów, jak sugeruje obecnie policja, lecz teren około 1000 m.kw. a nawet mniej.

Policja w miejscu wskazanym przez Janusz Szostak szuka ciała Iwony Wieczorek

Gdy piszę ten tekst, nie mamy jeszcze stuprocentowej pewności, że nasze przypuszczenia się potwierdzą. Weryfikacja ich to rola policji, której przekazaliśmy efekty naszego śledztwa. Wskazaliśmy im wszak miejsce, gdzie może być ukryte ciało dziewczyny.

Jestem przekonany, że jesteśmy o krok od znalezienia Iwony Wieczorek, a także jej zabójców.

Wszystko zaczęło się w sopockim klubie, i tam prawdopodobnie znajdzie swój finał.

Janusz Szostak

Wszelkie informacje związane z zaginięciem Iwony Wieczorek można przekazywać fundacji Na Tropie mailem: reporter@exmedia.pl oraz telefonicznie: 46 86215 82 lub 502 226 215. Gwarantujemy dyskrecję.

 

CZYTAJ O POSZUKIWANIACH IWONY WIECZOREK

 logo REPORTER

 

ZAKAZ KOPIOWANIA W CAŁOŚCI I FRAGMENTACH ORAZ PUBLIKACJI ZDJĘĆ BEZ ZGODY WYDAWCY