Władimir Putin

Świat z niepokojem patrzy na to, co Władimir Putin robi na Ukrainie. Wygląda na to, że Prezydentowi Federacji Rosyjskiej puściły wszystkie hamulce. Były szef rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych ostrzega, że jeżeli zachód nie podejmie stanowczych kroków, to ta sytuacja jeszcze bardziej rozzuchwali Putina. Zagrożona może być między innymi Polska.

Były szef rosyjskiego MSZ o potencjalnym ataku Rosji na Polskę i inne kraje

Już nie pierwszy raz Polskę i kraje bałtyckie wymienia się w gronie tych, które mogą zostać zaatakowane przez Władimira Putina po ewentualnym podbiciu Ukrainy. Oczywiście, na razie jest ku temu daleko, ale były szef rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych ostrzega, że może to być ostatni dzwonek dla zachodu na zdecydowaną reakcję przeciwko totalitarnym zapędom Władimira Putina.

Słaba reakcja w odpowiedzi na inwazję na Ukrainę jeszcze bardziej ośmieli Putina.” - mówi wprost Andriej Kozyriew. Jego zdaniem zachód nie wykorzystał jeszcze wszystkich możliwości, żeby skutecznie spróbować odeprzeć rosyjską agresję.

Za prawdopodobne uważa on sięgnięcie przez Putina po broń jądrową. Zwłaszcza, kiedy zachód sprawia wrażenie zastraszonego. „Atak z użyciem minipocisku jądrowego jest możliwy, ale raczej mało prawdopodobny. Ryzyko, że tak się stanie, będzie większe, jeśli Putin uwierzy, że Zachód i NATO boją się rakiet bardziej niż on.” - przekazał w rozmowie z „Die Welt” były szef rosyjskiego MSZ. To jeszcze nie wszystko.

„Nie należy martwić się o Putina, ale raczej o Europę. (…) Jeśli teraz, po tej barbarzyńskiej wojnie, znowu ujdzie mu to na sucho, a sankcje zostaną szybko zniesione, to następnym przystankiem będzie kraj należący do NATO, jeden z krajów bałtyckich lub może Polska.” - tłumaczy Kozyriew.

Były szef rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych próbuje też zrozumieć, dlaczego Władimir Putin zaatakował Ukrainę, choć wielu przewidywało, że będzie to ciężka i wyniszczająca wojna. Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta.

„Trudno powiedzieć. Myślę, że się przeliczyli. Po pierwsze, uważali, że Ukraina jest słaba. Po drugie, uważali ją za zdemoralizowaną. Być może uważali też, że prezydent USA Joe Biden jest słaby. Prawdopodobnie Putin pomyślał też, że kończy mu się czas i może stracić kontrolę nad dostawami ropy i gazu, ponieważ Europa już przed atakiem pracowała nad ewentualnymi dodatkowymi źródłami energii.” - stwierdza Kozyriew.

źródło: Onet, Die Welt

Zobacz również: