
Amerykanie ostrzegają. Prawdopodobnie Władimir Putin zamierza oszukać Zachód. Zapowiedzi Rosji mają być tylko zasłoną dymną dla rzeczywistych działań przygotowywanych przez Federację Rosyjską.
Rosja kłamie w sprawie zaprzestania ataków niedaleko Kijowa
Stany Zjednoczone uważnie śledzą ruchy rosyjskich wojsk. Z tego powodu ostrzegają, żeby nie ufać słowom władz Rosji. „Nikt nie powinien dać się nabrać na ostatnie stwierdzenia Kremla, że nagle zredukuje ataki pod Kijowem, ani na doniesienia, że wycofa stamtąd swoje siły” - zaznaczył John Kirby, rzecznik Pentagonu.
Rosyjskie władze twierdzą, że zaprzestaną ataków w okolicach stolicy Ukrainy. Mało tego, twierdzą, że wycofają swe wojska spod Kijowa. Warto dodać, iż plany Rosji zmieniły się, kiedy armia Putina utknęła na przedmieściach Kijowa, a Ukraińcy przypuścili kontratak. Wówcza to Ukraińcom udało się odbić kilka miejscowości. Natomiast na niektórych odcinkach frontu odepchnęli agresora o kilkadziesiąt kilometrów.
Zmianę strategii wojennej ogłosił 29 marca wiceminister obrony Federacji Rosyjskiej, Aleksandra Fomina. Polityk stwierdził, że Rosja szykuje „drastyczne ograniczenie działań wojennych” pod Kijowem i Czernihowem. Co ciekawe, wspomniane miejscowości są tymi, w których Rosja napotkała na ogromny opór ze strony Ukraińców. Bez dwóch zdań armia Putina poniosła klęskę.
Przedstawiciele USA zwrócili uwagę, że chociaż zaobserwowano przemieszczanie się rosyjskich wojsk w stronę Białorusi, to dotyczy ono niewielu jednostek. Według USA, większość rosyjskich żołnierzy nadal jest zlokalizowanych na swych pierwotnych pozycjach.
Rzecznik Pentagonu ostrzegł, iż może to być podstęp ze strony Putina. John Kirby zaznaczył, iż Rosja nie zrealizowała założonych celów operacji. Po pierwsze, Rosjanie nie zajęli żadnego z dużych miast. Po drugie, okupowane miasta typu Chersoń nadal skutecznie bronią się przed wrogiem.
źródło: Fakt.pl

