dramat w Ostrołęce

Mieszkańcy wsi pod Ostrołęką drżą o życie swoje i swoich bliskich. Dramat zdaje się nie mieć końca, gdyż nawet prokuratura nie jest w stanie im pomóc. Do wioski przybyła popularna telewizja. Co takiego dzieje się w tym miejscu, że ludzie zwrócili się o pomoc do mediów?

Ludzie mówią o dramacie. To tylko kwestia czasu, aż komuś stanie się krzywda

Pełna strachu atmosfera zapanowała w wiosce Stepna-Michałki, która położona jest w województwie mazowieckim. Obiektem, który spędza sen z powiek mieszkańców, jest miejscowa strzelnica. Według przerażonych ludzi, obiekt ten stanowi poważne zagrożenie dla ich zdrowia, a nawet życia.

Co takiego mieszkańcy zarzucają zarządcy, czyli Polskiemu Związkowi Łowieckiemu? Otóż ich zdaniem strzelnica nie jest prawidłowo zabezpieczona, a pociski opuszczają teren obiektu. Ludzie uważają, że obecna sytuacja to dramat. Przewidują, że prędzej czy później komuś stanie się krzywda. „Tylko wtedy będzie płacz, ale nie będzie winnego” – tłumaczy Julia Olbryś, żyjąca w sąsiedztwie strzelnicy.

Mieszkańcy wsi Stepna-Michałki są na tyle zdeterminowani, że całą sprawę zgłosili do polsatowskiego programu „Państwo w Państwie”. Podczas nagrań do audycji, jedna z osób wyznała, że o mały włos, a zostałaby trafiona pociskiem ze strzelnicy podczas spaceru w lesie. Mało tego, człowiek ten pokazał dziennikarzom materiał, który miał potwierdzić jego słowa. „Nie chcę sobie nawet wyobrażać, co mogłoby się stać, gdyby właśnie wtedy były tam dzieci” – martwił się wspomniany mężczyzna.

Oczywiście zarządcy strzelnicy mają zgoła odmienne zdanie. O żadnym dramacie nie może być mowy. „Tutaj jest bezpiecznie. 36 lat nie było żadnego wypadku, żeby ktokolwiek ucierpiał i mam nadzieje że tak zostanie do końca” – wyjaśnił Edward Kłos.

Warto zauważyć, iż sprawa już dwukrotnie trafiała do prokuratury. Za każdym razem śledztwo zostało umorzone. Powód? Brak wystarczających dowodów na to, że wystrzelone naboje faktycznie pochodziły ze strzelnicy. „Gdzieś tam być może słychać przygłuszone strzały oraz świst, nie można jednak było dokładnie i szczegółowo określić co to za wystrzały i z jakiego źródła pochodzi dźwięk uwieczniony na nagraniach” – poinformowała Edyta Łukasiewicz z Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce. Zatem dramat w Stepna-Michałki ciągle trwa.

Źródło: o2.pl, Facebook, Polsat

Zobacz również: