źródło: YouTube/Onet News

Słowa ministra Czarnka wywołały ostatnio spory rozgłos – zresztą nie pierwszy raz. Przemysław Czarnek tym razem poruszył temat edukacji seksualnej, która – jak wielu twierdzi – od lat w Polskich szkołach, mówiąc wprost, kuleje. Minister edukacji jest najwyraźniej odmiennego zdania, bowiem stwierdził on, że edukacja seksualna demoralizuje – w jego mniemaniu – przynajmniej ta prowadzona przez wszelkie fundacje. Czy ma racje? Przytoczymy jego słowa.

Minister Czarnek został zapytany o edukację seksualną w polskich szkołach w kontekście ostatniego wywiadu, którego udzielił dla dla tygodnika „Sieci”. Wówczas, podczas rozmowy powiedział on o nowym prawie oświatowym, które m.in. ma – przynajmniej w założeniu – dawać rodzicom poczucie bezpieczeństwa, kiedy wysyłają swoje dzieci do szkoły.

Edukacja seksualna to inaczej demoralizacja?

Według Ministerstwa Edukacji, tak. Czarnek podkreśla, że prawo to tyczy się rodziców, dla których jest ważny system wartości jaki chcą przekazać swoim dzieciom. Nowe prawo ma gwarantować wyżej wymienionym  pewność, że ich dzieci nie usłyszą treści, których oni nie akceptują. Mowa tu była o wiedzy, której nie przekazuje sama szkoła, a organizację spoza niej. Co więcej minister edukacji podkreśla, iż w ministerstwie pojawiły się skargi odnośnie właśnie takich organizacji. Tym przynajmniej argumentuje on zmiany, które wprowadził.

Chodzi o coraz częściej występujące sytuacje, w których do szkół wprowadzane są organizacje pozarządowe, które przekazują uczniom rzeczy niemieszczące się w naszym systemie wartości, charakterystycznym dla cywilizacji łacińskiej – demoralizują – powiedział dziennikarzom minister Czernek.

Minister Czarnek w mocnych słowach

Minister Przemysław Czarnek z ramienia Prawa i Sprawiedliwości nie pierwszy raz pokazał, iż edukacja w Polsce będzie prowadzona twardą ręką. Choć nie można mu odmówić jednego – od poważnych wpadek zdecydowanie stroni. Swoje wypowiedzi jednak konstruuje on mało liberalnie, co części społeczeństwa może się naprawdę nie spodobać.

Zwłaszcza, że temat edukacji seksualnej, o której wypowiedział się minister, już od dłuższego czasu snuje się nad polskimi szkołami niczym cieć. Minister Czarnek najwyraźniej jednak nie zamierza zmieniać tej sytuacji – a wręcz przeciwnie.

Szkoła nie jest miejscem na demoralizowanie dzieci. Jeśli samorząd chce demoralizować dzieci ze swojego terenu – ma miejsca, gdzie nadzór pedagogiczny nie funkcjonuje – stwierdzał gorzko.

Jest jednak światełko w tunelu, bowiem minister Czarnek stwierdza, że w tej sytuacji jest możliwy pewien kompromis. Mianowicie, zapisy.

Mówię o różnych fundacjach, które rozszerzają edukację seksualną, a tak naprawdę demoralizują. To jawna demoralizacja młodych ludzi, na co rodzice nie chcą pozwolić – tłumaczył.

Bardzo często rodzice nie mają wglądu w to, jakie treści te organizacje przekazują i w ciemno zapisują swoje dzieci. Później okazuje się, że te dzieci są poddawane demoralizacji – dodał później.

Owszem kompromis się pojawił, jednak głosów krytyki wobec nowego porządku w polskich szkoła ministra Czarnka dalej ma swoich sceptyków. Przecież tak do tej pory było – nie chcesz, aby twoje dziecko chodziło na dane zajęcie, wypisz je. W momencie, kiedy sytuacja się odwróciła, już w tym momencie możemy powiedzieć, że edukacja seksualna prędzej czy później z części szkół nawet zniknie. A Ty co sądzisz?

źródło: RMF24.pl