źródło: uwaga.tvn.pl

Do tragicznych zdarzeń doszło nie całe 3 tygodnie temu. 5-letnia dziewczynka została przygnieciona przez betonowy krzyż ze starego nagrobka. Sprawą zainteresowała się telewizja. Pojawiła się pierwsza wypowiedź proboszcza w tej sprawie.

Do tragedii doszło na cmentarzu w Łopiennie (woj. wielkopolskie). 5-letnia Marysia była z rodziną na cmentarzu. Odwiedzali oni grób jej zmarłego przed rokiem brata. Cała rodzina pochodzi ze Śląska. W pewnej chwili betonowy krzyż runął na dziecko. Dziewczynka natychmiast trafiła do szpitala.

PISALIŚMY O TYM: Dramatyczne chwile na cmentarzu. Nieprzytomną dziewczynkę zabrało Lotnicze Pogotowie Ratunkowe

Tragedia na cmentarzu w programie Uwaga

Sprawę nagłośnili reporterzy stacji TVN. Historia rodziny Marysi pojawiła się w programie „Uwaga!”. W reportażu zwrócono się komentarz m.in. do rodziców dziewczynki. Chwilę tragedii relacjonuje ojciec pięciolatki, która podczas wypadku uderzyła głową o kant płyty nagrobnej

To była sekunda. Nawet nie wiem, czy w tym momencie zapalałem znicz, czy poprawiałem kwiaty. Marysia stała obok mnie i to był moment, usłyszałem jakby kamień się kruszył i potężne uderzenie. Cała siła uderzyła w głowę, krzyż leżał na jej głowie – tłumaczył Rafał Mucha, ojciec dziewczynki.

Córka trzy razy wymiotowała, dwukrotnie miała drgawki, było bardzo dużo krwi. Czułem się bezsilny, bo nic nie mogłem zrobić. Tyle tylko, co dostawałem informacje od dyspozytora. Mierzyłem córce puls. Najgorsze było czekanie – mówił Rafał.

Jak tłumaczy prof. Przemysław Mańkowski ze Szpitala Klinicznego w Poznaniu w rozmowie z reporterem TVN 5-latka trafiła do szpitala w opłakanym stanie.

Dziecko trafiło do nas w stanie krytycznie ciężkim. Zaintubowane przewieziono na oddział intensywnej terapii, gdzie po szybkiej konsultacji i badaniach obrazowych zdecydowano o pilnym zabiegu neurochirurgicznym. Kości pokrywy czaszki były w wielu miejscach złamane, natomiast nie doszło do uszkodzenia centralnego układu nerwowego – tłumaczył prof. Mańkowski

Żeby ona, chociaż się odezwała, żeby z powrotem powiedziała „mama”, albo chociaż zapłakała. Ona nic nie mówi, nie wydaje żadnego dźwięku, nawet nie przełyka – mówi zrozpaczona mama małej Marysi.

Proboszcz parafii „czegoś takiego nie kojarzy”

Administratorem cmentarza, na którym doszło do tragicznych zdarzeń jest parafia. Okoliczni mieszkańcy mięli już wcześniej informować proboszcza parafii Łopienno o zagrożeniu. Na ten – w pewnym sensie – zarzut ksiądz odpowiedział. W komentarzu powiedział jasno; „nic takiego nie kojarzę”.

    Mnie nikt nie zgłaszał tego, jeśli tak było, to proszę podać mi nazwisko. Albo zróbmy konfrontację, bo naprawdę czegoś takiego nie kojarzę. Nie powinno tak być, ale nikt nie przepuszczał, że to spadnie – stwierdzał ks. Robert Waszak, proboszcz.

źródło: o2.pl