fot. ilustracyjna/źródło: squar3one.blogspot.com

Lubelskie: w ostatnim programie reporterzy „Interwencji” stacji Polsat zainteresowali się sprawą 91-leniej Pani Heleny. Kobieta wręcz z dnia na dzień straciła dach nad głową. Teraz mieszka ona w dawnej oborze, gdzie nie ma nawet wody, ani toalety. 

Pani Helena mieszkała w budynku stacji kolejowej w mieście Poniatowa. Mieszkała tam od lat i tam też przyszedł na świat jej syn. W 2008 roku jednak Polskie Koleje Państwowe przekazały budynek w ręce Starostwa Powiatowego w Opolu Lubelskim. Starostwo sprzedało budynek wraz z lokatorami osobie prywatnej. Po czasie inwestor rozpoczął remont, który kobieta przepłaciła zdrowiem. W końcu, nie mając już innego wyjścia, przeprowadziła się z synem do dawnej obory.

Lubelskie: dramat pani Heleny wciąż trwa

Rodzina relacjonuje, że podczas rzeczonego remontu pani Helena dostała ostrego zapalenia nerek. A to dlatego, że właściciel budynku w trakcie remontu zdjął poszycie dachu nie zabezpieczając nawet mieszkań przed zalaniem. Koniec końców rodzina musiała opuścić lokal. Co więcej inwestor usprawiedliwia się faktem, iż rodzina odmówiła przyjęcia mieszkania zastępczego. Syn kobiety natomiast twierdzi, że lokal miał być im przyznany na zasadzie najmu komercyjnego.

Rodzina wciąż ubiega się o mieszkanie z zasobów gminnych. Tu pojawia się z kolei jeszcze jeden problem, bowiem kobieta nadal ma prawa do lokalu w budynku dawnego dworca. Dlatego też pani Helena formalnie nie kwalifikuje się do otrzymania takiego lokalu. Do dziś kobieta i jej syn Zygmunt mieszkają w oborze stojącej nieopodal lokalu.

Dla pana Jezusa nie było miejsca i dla nas też nie. Marzliśmy jak psy, ale u siebie – mówiła pani Helena w rozmowie z dziennikarzem.

Dodajmy, że reporterzy Polsatu dotarli również do obecnego właściciela budynku. Ten jednak nie zgodził się na publikację jego wypowiedzi. Skierował natomiast pismo do redakcji, w którym pisze, że rodzina „nie chce polubownego rozwiązania sporu” i winą za całą sytuację obarcza rodzinę.

źródło: Polsat News/onet.pl