źródło foto: Twitter

Warszawska prokuratura Rejonowa skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Piotrowi K. Mężczyzna w ubiegłym roku podczas Marszu Niepodległości miał podpalić jedno z mieszkań przy alei 3 Maja w Warszawie. Ten jednak nie przyznaje się do winy.

37-letniego Piotra K. oskarżono o spowodowanie pożaru, poprzez rzucenie racą w kierunku balkonu mieszkania w al. 3 Maja, na którym wisiała tęczowa flaga i banner Strajku Kobiet.

Jak pokazują nagrania raca nie doleciała do celu mężczyzny. Trafiła do mieszkania niżej. Raca zniszczyła elewację lokalu, drzwi balkonowe i sam balkon. Jak się później okazało mieszkanie należało do artysty Stefana Okołowicza. Miał tam on swoją pracownię.

Rzeczoznawca ocenia straty na 4 296,95 złotych. Co więcej oskarżyciel zyskał opinię biegłego. Potwierdził on, że w mieszkaniu doszło do pożaru wskutek rzucenia racy. Ekspert stwierdził, iż pożar życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu wielkich rozmiarów.

ZOBACZ!  Czego słuchają Polacy? Komitet Badań Radiowych ujawnia wyniki

Marsz Niepodległości 2020: Piotr K. nie przyznaje się do podpalenia

Prokuratura Rejonowa Śródmieście-Północ w Warszawie uznał, że mężczyzna popełnił publicznie, bez powodu, okazując rażące lekceważenie porządku prawnego.

W tej sprawie zabezpieczono nagrania z monitoringu miejskiego, a także nagrania udostępnione w sieci przez uczestników Marszu i osób, które obserwowały wydarzenie chociażby ze swoich balkonów. W skrócie; materiału dowodowego nie brakuje. Co więcej policja przesłuchała naocznych świadków zdarzenia, w tym Stefana Okołowicza.

13 listopada 2020 roku Piotra K. zatrzymano w Białymstoku (jak ustalono w jego domu rodzinnym) na podstawie zebranych danych. „Funkcjonariusze ustalili tożsamość 36-latka m.in. dzięki nagraniom monitoringu” – informowała wówczas Komenda Stołeczna Policji. Co więcej do zatrzymania doszło w chwili, gdy mężczyzna szykował się do wyjazdu za granicę. Z relacji policji wynika, iż zdążyli w ostatniej chwili, bowiem Piotr K. był już spakowany do samochodu. Miał udać się do Brukseli, gdzie ma swoją firmę.

Piotr K. nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu. Zarówno jego zeznania, jak i jego kolegów mówią o mężczyźnie, który miał rzucić racę zza jego pleców. Dodał on również, że raca rzucona przez niego odbiła się od budynku i spadła na ziemię. Świadkowie przyznają natomiast, że oni także rzucali racami, ale ich celem nie miało być zniszczenie cudzego mienia, a „kolorowej szmaty”.

źródło: RMF24

ZOBACZ!  Agresywni antyszczepionkowcy wyszli na ulice. Interweniowała policja

Zobacz również: