Michael Collins - ERIC BARADAT / AFP

Zmarł Amerykański astronauta Michael Collins. Uczestniczył on w pierwszej załogowej wyprawie na Księżyc w 1969 roku. Członek misji kosmicznej Apollo 11 zmarł w wieku 90 lat. Zmagał się z chorobą nowotworową.

Jak donoszą media ostatnie dni swojego życia spędził spokojnie, z rodziną. Mike zawsze stawiał czoła życiu z wdziękiem i pokorą, tak samo zmierzył się z ostatnim wyzwaniem – brzmi oświadczenie bliskich Collinsa. Collinsa żegnał również szef NASA Steve Jurczyk. Powiedział on, że USA straciły prawdziwego pioniera.

 NASA opłakuje odejście znakomitego pilota i astronauty, przyjaciela wszystkich, którzy starają się przesunąć ludzkie granice. (…) Jego duch będzie nam towarzyszył przy przedsięwzięciach ku dalszym horyzontom – oświadczył Jurczyk.

ZOBACZ!  Mówili o niej "uwięziona w ciele staruszki". 18-letnia Ashanti Smith nie żyje, co powiedziała przed śmiercią?

Michael Collins, czyli „zapomniany astronauta”

Świat z 20 lipca 1969 roku, kiedy to pierwsi ludzie w historii stanęli na Księżycu pamiętają przede wszystkim Neila Armstronga i Buzza Aldrina. Mało kto jednak wie, że był z nimi również Michael Collins. Gdy Armstrong wbijał w powierzchnię srebrnego globu wbijał amerykańską flagę, Collins w tym czasie pilotował statek, znajdujący się na orbicie wokółksiężycowej.

Michael Collins urodził się w 1930 roku w Rzymie, gdzie jego ojciec był generałem wojsk USA. Podobno od najmłodszych lat pasjonował się kosmosem. Ukończył prestiżową Akademię Wojskową w West Point, po czym wstąpił do amerykańskich sił powietrznych. Karierę w NASA rozpoczął w 1963 roku. Nazwał ją wówczas najjaśniejszym i najlepszym, ale nie jedynym, rozdziałem życia.

źródło: RMF24, onet.pl

ZOBACZ!  Polskich emerytów czeka horror. Tak tragicznie nie było jeszcze nigdy