fot. ilustracyjna

Rybnik: jest decyzja w sprawie właściciela klubu, który otworzył lokal pomimo zakazu pandemicznego. Sąd Rejonowy w Rybniku uznał za niezasadne zatrzymanie mężczyzny. Ten już zapowiada walkę o odszkodowanie i zadośćuczynienie. Policja zaś czeka na uzasadnienie wyroku.

Przypomnijmy pokrótce, że 30 stycznia tego roku doszło do interwencji policji w klubie muzycznym w centrum Rybnika. Doszło również do przepychanek pomiędzy klubowiczami a liczącą 150 osób grupą policjantów. Ponadto policja użyła miotaczy gazu, pałek i granatów hukowych. Padły też strzały ostrzegawcze. 2 policjantów zostało poszkodowanych, doszło również do zniszczenia radiowozów policyjnych.

33-letniego Marcina K. zatrzymano 5 lutego. Właściciel klubu „Face 2 Face” trafił na Komendę Miejską Policji w Rybniku. Wówczas sam zgłosił się ona na komendę wraz aktywistą grupy skupionej wokół Strajku Przedsiębiorców. Miał on przekazać nagrania dokumentujące naruszenia przez policjantów przepisów podczas interwencji w klubie.

Wtedy przedsiębiorca został zatrzymany przez policję i spędził noc w policyjnej izbie zatrzymań. Na następny dzień jednak go wypuszczono, po wcześniejszym przesłuchaniu przez prokuratora.

ZOBACZ!  Adam Niedzielski oferuje 10 tysięcy złotych za informację. "Mamy do czynienia z aktem terroru"

Rybnik: sąd po stronie właściciela klubu

„Sąd uznał, że moje zatrzymanie na komisariacie w momencie, gdy zanosiłem dowody przeciwko nielegalnemu wejściu policji i napaści na naszych gości było nielegalne i niezasadne” – powiedział właściciel klubu.

Marcin K. uznał również podczas wtorkowej konferencji prasowej, że policyjna akcja miała na celu zastraszenie innych przedsiębiorców, żeby nie otwierali swoich lokali w ramach akcji „OtwieraMY”. „Pamiętajmy, że mamy konstytucyjne prawo do wolności” – dodał.

Co więcej żona mężczyzny zapowiedziała, iż będą domagać się zadośćuczynienia i odszkodowani. Argumentują taką decyzję tym, że funkcjonariusze policji mięli nielegalnie i niezasadnie zatrzymać Marcina K. Oboje zapowiedzieli też, że dołożą wszelkich starań, aby wobec dowodzącego rzeczoną akcję wyciągnięto konsekwencje.

Rzeczniczka śląskiej policji podinspektor Aleksandra Nowara w rozmowie z PAP odmówiła komentarza w tej sprawie do czasu uzyskania uzasadnienia sądu.

ZOBACZ!  Nie tylko pensje polityków pójdą w górę. Kwoty potrafią zwalić z nóg

Jakie zarzuty ciążą na właścicielu katowickiego klubu?

Marcinowi K. prokurator postawił zarzut sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia osób (bawiących się w klubie) poprzez stworzenie zagrożenia epidemiologicznego.  Za ten czyn grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. To jednak nie wszystko, bowiem sanepid już nałożył na właściciela klubu 60 tys. zł kary. Dodajmy, że na ten cel Marcin K. założył internetową zrzutkę.

Cieszyńska prokuratura natomiast pochyliła się nad kwestią domniemanego przekroczenia uprawnień przez policjantów podczas interwencji w klubie „Face 2 Face”. Jak podaje PAP w tej sprawie ma być przesłuchanych blisko 200 świadków.

źródło: RMF24/PAP

ZOBACZ!  Wybitna powojenna aktorka zmarła w wieku 95 lat. O jej śmierci poinformował Teatr Wybrzeże
Zobacz również: