Na tydzień przed drugą rundą francuskich wyborów prezydenckich Marine Le Pen stwierdziła, że „euro nie żyje” i powinno pozostać walutą jedynie w handlu międzynarodowym, zaś Francja przywrócić franka.

- Musimy kontrolować walutę, dostosować ją do gospodarki, ponieważ dziś wspólna waluta jest dla nas ciężarem - powiedział Le Pen w wywiadzie dla Le Parisien - Będziemy mieć walutę krajowa, podobnie jak wszystkie inne kraje.

Wyjaśniła, że ​​euro powinno stać się walutą, która będzie używana przez „tylko duże firmy, które prowadzą handel międzynarodowy”.

W sobotę Marine Le Pen zawarła sojusz z byłym rywalem Nicolasem Dupont-Aignanem, który zdobył 4,7 procent głosów w pierwszej turze wyborów: - Stworzymy razem rząd jedności narodowej - powiedziała Le Pen, gdy pojawiła się z Dupont-Aignan w telewizji BFM.

Tego samego dnia, w rozmowie z gazetą Sud Ouest, Le Pen zauważył: - Jeśli wszyscy się zgodzą, możemy zorganizować skoordynowany powrót do walut narodowych.

Słysząc te deklaracje Emmanuel Macron, obrońca integracji europejskiej, również wyraził sceptycyzm wobec euro w obecnym stanie: - Prawda jest taka, że ​​musimy wspólnie uznać, że euro jest niekompletne i nie może trwać bez poważniejszych reform - powiedział Macron.

Le Pen deklaruje, że Francja opuści strefę euro, zorganizuje referendum w sprawie wystąpienia z UE, nałoży podatki od zagranicznych pracowników, obiecuje również obniżyć wiek emerytalny i zwiększyć świadczenia socjalne, a jednocześnie obniżyć podatek dochodowy.

Pomimo odważnych i radykalnych propozycji, Le Pen wciąż pozostaje w tyle za swoim rywalem. W sondażu opublikowanym w piątek przez Odoxa, wsparcie Macrona wynosi 59 procent, a Le Penem 41 procent.

exc

Zobacz również: