Ujawniono kolejne przestępstwa w Syrii. Chodzi o masową sprzedaż organów ludzkich przez turecką granicę. Tak zwane „pogotowie” zajmowało się poszukiwaniem potencjalnych dawców. Ludzie bardzo boją się tego „pogotowia”

Zostaliśmy ostrzelani z granatnika, natychmiast karetkami pogotowia przyjechali terroryści. W rezultacie ukradli mi nerkę i część śledziony. Jeśli w mieście dochodzi do wybuchu, pędzi tam grupa terrorystów, aby zabrać rannych i zabitych. Niektórzy ranni po jakimś czasie wracali do domu. Alia mieszkała w dzielnicy Bustan al-Kasr, kontrolowanej przez Dżabhat an-Nusrę. Została umieszczona na leczenie w jakimś tureckim szpitalu, ponieważ we wschodnim Aleppo nie było niezbędnych rzeczy: — powiedział jeden z „pacjentów” takiego „pogotowia” Abu Muhammad.

Przy tureckiej granicy pojawił się duży targ, na którym można kupić prawie wszystko, w tym kobiety i dzieci. Ciało zabitego kosztuje 25 tys. lir (50$), ranny 150 tys. lir (290$). Codziennie do szpitali trafiają ranni w konflikcie, którzy są traktowani jako potencjalni dawcy. Zgodnie ze statystyką na północy Syrii zadokumentowano 18 tys. przypadków nielegalnego pobrania organów ludzkich. Jednak większa część tych cichych przestępstw pozostaje tajemnicą, ponieważ ludzie boją się mówić otwarcie.

Zdaniem lekarzy sądowych z Aleppo  znalezienie organów ludzkich w mieście było dość łatwe. Miasto znajduje się niedaleko syryjsko-tureckiej granicy. W dzielnicach kontrolowanych przez terrorystów ta granica jest przekraczana bez kontroli. W mieście pojawili się obcokrajowcy, którzy udzielali rzekomo pomocy humanitarnej. W rzeczywistości byli to członkowie mafii, która razem z zagranicznymi lekarzami kradła organy ludzkie i wysyłała je za granicę.
NS

Zobacz również: