Krzysztof Hołowczyc wypadek
zdjęcie ilustracyjne, fot. policja.pl

Niepokojące wieści w sprawie znanego rajdowca. Krzysztof Hołowczyc miał wypadek. Auto, którym mężczyzna jechał, dachowało w lesie. Pojazd został zmiażdżony. Oto okoliczności zdarzenia z udziałem 60-latka.

Krzysztof Hołowczyc brał udział w rajdzie samochodowym

Wypadek rajdowca wydarzył się w lesie, w okolicy Oleszna w województwie zachodniopomorskim w minioną niedzielę, 16 października. Trzeba podkreślić, iż Krzysztof Hołowczyc brał udział w rajdzie samochodowym w Drawsku Pomorskim.

Do wypadku doszło około godziny 8:00. Potężne BMW Krzysztofa Hołowczyca dachowało na drodze pod Olesznem. Początkowo nie wiadomo było, kto kieruje autem. Natomiast po jakimś czasie wyszło na jaw, że chodzi o znanego kierowcę rajdowego.

Ponieważ do wypadku doszło na terenie poligonu drawskiego, na miejscu groźnego zdarzenia pojawiła się żandarmeria wojskowa. Przedstawiciel wspomnianych służb zabrał głos w sprawie incydentu.

„Było to zdarzenie drogowe, które nie jest kolizją, ani wypadkiem” - wyjaśnił kpt. Tomasz Zygmunt z oddziału Żandarmerii Wojskowej w Szczecinie. „Zdarzenie miało miejsce na terenie poligonu, na betonowej drodze, na której obowiązują przepisy ruchu drogowego” - dodał funkcjonariusz. Kapitan zwrócił uwagę, że po tej drodze nie mają prawa poruszać się osoby nieuprawnione.

Z pewnością o tym jak groźny był to wypadek, świadczy stan BMW Krzysztofa Hołowczyca. Samochód został zupełnie zniszczony. „Stan techniczny pojazdu wykluczał jego dalszą eksploatację, dlatego wezwano policję, która zatrzymała dowód rejestracyjny” - przyznał kpt. Tomasz Zygmunt.

Warto podkreślić, iż Krzysztof Hołowczyc był trzeźwy. „Kierowca został przebadany na zawartość alkoholu. Badanie wykazało zero promili. Został zastosowany środek oddziaływania wychowawczego w postaci upomnienia” - przekazał przedstawiciel żandarmerii.

Należy zaznaczyć, iż Krzysztof Hołowczyc otrzymał tylko pouczenie, gdyż do wypadku doszło w miejscu, które nie było drogą publiczną. Poza tym, nikomu nie stało się nic poważnego. Dodajmy, iż nie mamy informacji, aby w zdarzeniu ucierpiał sam Hołowczyc.

Przypomnijmy, że to nie pierwszy incydent drogowy z udziałem znanego rajdowca. Cztery lata temu na Dolnym Śląsku mężczyzna stracił nawet prawo jazdy.

źródło: Super Express

Zobacz również: