strzelanina w przedszkolu

Bulwersująca sytuacja miała miejsce w jednym z dużych miast w naszym kraju. Czy karetka pogotowia celowo porzuciła pacjenta? Przedstawiamy kulisy tego skandalicznego zdarzenia.

Ratownicy z karetki pogotowia narazili życie i zdrowie niedołężnego mężczyzny

Opinia publiczna nie kryje szoku. Dziennikarze popularnej stacji telewizyjnej ujawnili nagranie, na którym widać jak pan Władysław po wyjściu z karetki pogotowia został pozostawiony przez ratowników medycznych sam sobie.

Co w tym bulwersującego? Otóż po pierwsze, pacjent był niedołężny. Po drugie, pracownicy karetki pozostawili mężczyznę na betonowym podjeździe przed przypadkowym domem. Po trzecie, pan Władysław nie był w stanie dojść do budynku, w którym mieszkał samotnie. Tym co dodatkowo pogorszyło sytuację były groźne upały, które panowały wówczas w kraju.

Pana Władysława znalazł dopiero jego przyjaciel Bernard. Niewątpliwie relacja mężczyzny poraża. „Leżał na betonie, bez niczego, jak worek kartofli. (…) To było narażenie zdrowia i życia” – wyznał.

Jak już wspomnieliśmy, skandaliczną sprawą zajęli się dziennikarze. Na temat zdarzenia wypowiedział się główny zainteresowany, czyli „porzucony” pacjent. „Mówiłem, że tam nie mieszkam, a oni na to: „Wysiadaj”. (…) Źle się czułem, było mi gorąco, chciało się pić. Powiedziałem, żeby zawieźli mnie 400 metrów dalej, do domu, a oni: „A w d…” – zaznaczył pan Władysław.

Głos zabrali także przedstawiciele Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu, z którego pacjent był transportowany. Rzecznik placówki wytłumaczył, że ratownicy otrzymali dokładny adres, pod który powinni zawieźć chorego. Dyrekcja placówki nałożyła już na firmę transportową karę w wysokości 1 tys. zł za niewywiązanie się z tego obowiązku.

Z kolei właściciel firmy, która realizowała transport pana Władysława przedstawił zupełnie inną wersję zdarzenia. Według niego ratownicy pozostawili pacjenta na betonowym podjeździe, gdyż to on sam tego chciał. „Jest mi przykro i czekamy na rozwiązanie sytuacji, ale ciężko mi określić, co zaszło nie tak. (…) Ja mówię, że zawinił tutaj czynnik ludzki, ale to wyjaśni prokurator” – oświadczył.

Na koniec warto odnotować, iż incydentem zajmują się w tej chwili poznańscy śledczy. Sprawa jest badana pod kątem ewentualnego narażenia pacjenta na utratę zdrowia i życia.

źródło: Super Express

Zobacz również: