Ukraina

Z północy Polski dochodzą niepokojące wieści. Pojawiły się pomysły dotyczące budowy schronów dla mieszkańców tej części kraju. Mało tego, lokalne władze zaapelowały do rządu o natychmiastową pomoc.

Północna część Polski potrzebuje schronów?

Wydaje się, że jest jeden rejon naszego kraju, który szczególnie może obawiać się ataku ze strony Rosji. Mowa o przesmyku suwalskim, który dowódcy armii USA określają najbardziej newralgicznym miejscem NATO. Ta 104-kilometrowa granica między Polską a Litwą stanowi strategiczne połączenie państw bałtyckich z pozostałymi krajami sojuszu. Co ważne, jednocześnie rozdziela Obwód Kaliningradzki i Białoruś.

Zdaniem ekspertów w sytuacji ewentualnego konfliktu zbrojnego z Rosją byłby to jeden z pierwszych celów i kierunków uderzeń. Także sami Rosjanie podgrzewają atmosferę wokół tej części Polski. Media propagandowe wiele razy mówiły o możliwości ataku armii rosyjskiej właśnie na przesmyk suwalski.

W związku z napiętą sytuacją lokalne władze zwróciły uwagę na pilną potrzebę właściwego zabezpieczenia mieszkańców regionu. „W gminach leżących przy przesmyku suwalskim potrzebna jest pilna budowa schronów na wypadek wojny z Rosją” – zaapelowali szefowie regionalnego Stowarzyszenia Aktywne Mazury.

Dodajmy, iż nieco wcześniej ustalono, że żadna z gmin położonych w przesmyku Suwalskim nie posiada schronów. Co ciekawe, władze Ełku sugerują, aby w razie potrzeby szukać schronienia we własnej piwnicy i podziemnych parkingach. „Jako tymczasowe schronienia należy wykorzystywać własne piwnice, garaże, parkingi podziemne w budynkach mieszkalnych, handlowych” – stwierdził Marcin Radziłowicz, sekretarz miasta. Natomiast prezydent Suwałk Czesław Renkiewicz odmówił upublicznienia listy schronień, aby nie wzbudzać niepokojów pośród ludności.

„Wielu mieszkańców pytało w stowarzyszeniu, czy w naszym regionie są schrony przeznaczone dla ludności na wypadek wojny. Nie ma takich budowli. Potrzebne są natychmiastowe działania rządu w Warszawie, które zmienią ten stan rzeczy” – przyznał Daniel Domoradzki, prezes Stowarzyszenia Aktywne Mazury. „14 mazurskich gmin, także miasta jak Ełk, Giżycko, Ryn nie posiadają schronów” – dodał działacz stowarzyszenia.

Eksperci uspokajają. Nie ma powodów do obaw

Niepokój mieszkańców tonuje płk rez. Andrzej Kruczyński z Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego, były oficer GROM, uczestnik misji w Bośni, Kosowie oraz Iraku. „Po stratach poniesionych w Ukrainie, Rosja nie jest w stanie zaatakować żadnego innego kraju. Wytracili oficerów, ludzi, najnowszy sprzęt, miną lata, wręcz dekady, zanim się z tego podniosą” – zaznaczył płk Kruczyński.

„Należy patrzeć na sprawę chłodno i ze zdrowym rozsądkiem, ufać służbom, które monitorują zagrożenie, nie ulegać wojennej publicystyce. Owszem, wydarzenia w Ukrainie powinny skłonić nas do przyjrzenia się potencjalnym schronom, które mamy i zastanowienia nad ich odtworzeniem. Budowa schronów to zadanie na lata” – ocenił wojskowy.

źródło: wp.pl

Zobacz również: