Rosja

Kolejny raz doszło do niepokojących ruchów w Obwodzie Kaliningradzkim. Tym razem, w przestrzeni powietrznej pojawiło się 10 myśliwców Su-27. Samoloty miały jasno określony cel. Oto szczegóły.

Obwód Kaliningradzki jest silnie zmilitaryzowanym rejonem

Przypomnijmy, iż Obwód kaliningradzki to rosyjska eksklawa, która graniczy z Polską i Litwą. Ponieważ teren ten nie graniczy bezpośrednio z Rosją, jest on uzależniony od dostaw kolejowych, morskich i lotniczych.

W Obwodzie mieszka około miliona osób. Natomiast największym miastem jest ponad 400-tysięczny Kaliningrad. Warto podkreślić, iż Obwód Kaliningradzki jest silnie zmilitaryzowanym rejonem. Na obszarze tym Rosjanie zgromadzili broń, wojsko i flotę wojenną.

Rosyjskie lotnictwo przećwiczyło „bitwę powietrzną”

Sytuacja w rosyjskiej enklawie nieco zaniepokoiła opinię publiczną. Jak już wspomnieliśmy, na kaliningradzkim niebie pojawiły się wojskowe myśliwce. Okazało się, że rosyjskie lotnictwo Floty Bałtyckiej odbywało kolejne w ostatnim czasie szkolenie.

Tym razem, rosyjska armia ćwiczyła odparcie powietrznego ataku na Obwód Kaliningardzki. W manewrach uczestniczyło ponad 10 załóg myśliwców Su-27. Na czym dokładnie polegało szkolenie?

„W ramach ćwiczeń niezidentyfikowane samoloty wleciały w rosyjską przestrzeń powietrzną. Su-27 miały wylecieć, by je rozpoznać i przechwycić. Przeciwnik – zgodnie ze scenariuszem – miał na celu przeprowadzenie ataku rakietowo-bombowego na strategicznie ważne obiekty wojskowe w obwodzie kaliningradzkim. Doszło do bitwy powietrznej” – podali dziennikarze znanej stacji radiowej.

Dodajmy, iż oprócz rosyjskiego lotnictwa w manewrach wykorzystano również środki obrony powietrznej z lądu i morza. Ponadto, ćwiczono także starty maszyn w stanie alertu, starty par myśliwców, odpalanie rakiet w powietrzu, a także nocne loty.

W tym miejscu warto podkreślić, iż piloci w Obwodzie Kaliningradzkim prowadzą całodobowy dyżur bojowy. Informację tę przekazało w specjalnym komunikacie dowództwo rosyjskiej Floty Bałtyckiej.

Zdaniem ekspertów kolejne już manewry w Kaliningradzie mogą być związane z zapowiadanym wstąpieniem dwóch państw bałtyckich do Sojuszu Północnoatlantyckiego. „Finlandia i Szwecja wstępują do NATO. Bałtyk stanie się wewnętrznym „morzem natowskim” na którym Rosja nie ma czego szukać. Flota Bałtycka Rosji powinna znaleźć się – tak jak przed wybuchem II wojny światowej – w Kronsztadzie/Petersburgu” – stwierdził Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej.

źródło: RMF FM

Zobacz również: