Rosjanie porywają dzieci
Foto: Instagram

To porażające. 19 ukraińskich dzieci chroni się wraz ze swoimi opiekunkami w jednej z kijowskich piwnic. Niemowlęta czekają na swoich biologicznych rodziców.

Część surogatek zdecydowała się na ewakuację. Dzieci zostały w Kijowie

W jednej z kijowskich piwnic powstał żłobek dla niemowląt, które urodziły surogatki. Niektóre zastępcze matki postanowiły uciec z Ukrainy, a dzieci pozostawić w stolicy. Na szczęście maluchy mogą liczyć na pomoc zespołu niań. To właśnie te dzielne kobiety troszczą się o 19 noworodków.

Zacznijmy jednak od kilku słów wyjaśnień. Ukraina to jedno z niewielu państw, w którym zalegalizowano macierzyństwo zastępcze. Dodajmy, iż ukraińskie kobiety mogą rodzić dzieci dla cudzoziemców. Dziennik „New York Times” powołuje się na dane wg których w tej chwili w Ukrainie około 500 kobiet jest w ciąży zastępczej. Rodzicami biologicznymi poczętych maluchów są obcokrajowcy.

Największą firmą, która oferuje usługi surogatek jest BioTexCom. To właśnie to przedsiębiorstwo, w momencie wybuchu konfliktu zbrojnego, postanowiło uruchomić w piwnicy żłobek dla dzieci, które urodziły matki zastępcze.

Wojna w Ukrainie spowodowała, że niektórzy rodzice nie mogli przyjechać po swoje pociechy. Wiele małżeństw nie ma pojęcia, w jaki sposób odebrać swoje dzieci lub jak bezpiecznie wywieźć je z Ukrainy.

Z kolei, część surogatek zdecydowała się na ewakuację i pozostawienie niemowląt. Często jest to podyktowane tym, iż matki zastępcze obawiają się, iż rządy innych krajów będę je traktować jak opiekunów prawnych urodzonych przez nie dzieci. „Ona boi się, że po przeprowadzce zostanie zobowiązana do zarejestrowania się jako opiekun prawny dzieci, gdyż tego będą wymagać lokalne przepisy” – opisuje sytuację jednej z surogatek „New York Times”.

Warto wspomnieć, iż w wyniku wojny pojawiły się również zawirowania związane z obywatelstwem noworodków. Otóż zgodnie z ukraińskim prawem, biologiczni rodzice dziecka muszą na miejscu potwierdzić jego narodowość.

Z dnia na dzień sytuacja robi się coraz bardziej dramatyczna. Jednak opiekunki nie chcą zostawiać dzieci. „Oczywiście, że nie możemy porzucić dzieci. (Mąż i dwaj synowie) Chcą, żebym wyjechała (z Kijowa), ale nie mogę porzucić koleżanek, nie mogę porzucić pracy, nie mogę porzucić tych dzieci. Pozostanę tutaj, dopóki wszystko nie wróci na swoje miejsce” – powiedziała Ludmiła Jaszenko.

źródło: ofeminin.pl, New York Times

Zobacz również: