stan wyjątkowy

Wydawać się mogło, że nic w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej nas nie zdziwi, ale kolejny raz została przekroczona następna granica. Kiedy Mateusz Morawiecki wszedł na mównicę i zaczął ostro punktować opozycję (czy słusznie czy nie, ocenę pozostawiamy Państwu) wszystko się zaczęło. Na sali potężne okrzyki, mało dyplomatyczne słowa. Aż Marszałek Sejmu, Elżbieta Witek musiała prosić o spokój.

Morawiecki rozwścieczył opozycję. Na sali okrzyki

Nikt nie spodziewał się, że wchodzący na mównicę Mateusz Morawiecki aż tak ostro zaatakuje opozycję. „Polexit to nie jest zwykły fake news, to jest wasze ordynarne kłamstwo. Kłamstwo Donalda Tuska.” – grzmiał Premier, napędzając się z każdym kolejnym, wypowiedzianym zdaniem.

Morawiecki zakpił także z legendarnych już koszulek opozycji, napisem „Konstytucja”. „Może wam jeszcze zostało ich trochę i nam pożyczycie?” – pytał prześmiewczo szef rządu, sugerując, że opozycja działa wbrew temu, co broniła wcześniej, czyli wbrew Konstytucji.

Na sali zapanował olbrzymi rumor. Opozycja skandowała w kierunku rządu głośne „złodzieje, złodzieje, złodzieje.” Nie wytrzymał Borys Budka. Wszedł na mównicę i nazwał Morawieckiego hipokrytą, Prawo i Sprawiedliwość patologicznymi kłamcami.

„Byliście przeciwko polskim interesom, przeciwko interesom Polski w UE, tym samym byliście też przeciwko interesom UE. Reprezentowaliście swoje wąskie, ciasne myślenie, ciasne, partyjne interesy. Partyjniactwo PO wyszło na wierzch.” – mówił też Mateusz Morawiecki.

Elżbieta Witek wielokrotnie musiała uspokajając awanturujących się i wykrzykujących różne hasła posłów.

„Co Państwo w tej chwili robicie? To wy podnosiliście, że z tej mównicy każdy ma prawo wyrażania swoich poglądów za wyjątkiem obrażania innych. Co Państwo w tej chwili robicie?” – reagowała Witek na okrzyki między innymi „złodzieje” pod adresem rządu.

Wygląda na to, że kolejne dni w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej zapowiadają się równie nerwowo. Da się wyraźnie zaobserwować spore zaostrzenie debaty politycznej. Niektórzy twierdzą nawet, że to kolejne pokłosie powrotu Donalda Tuska do polskiej polityki. I choć nie ma go w Sejmie, to może mieć decydujący wpływ na zachowanie grupy podległych mu posłów.

źródło: Interia, media, PAP

Zobacz również: