Willie Garson nie żyje

Smutny dzień dla całego amerykańskiego kina, a także świata szklanego ekranu na całym świecie. Nie żyje bowiem Willie Garson, amerykański aktor, który swoimi rolami rozkochał publiczność na całym świecie. Także w Polsce. Zapamiętamy go z wielu popularnych seriali, które były emitowane czy to na antenie TVP czy TVN.

Nie żyje Willie Garson. O śmierci aktora poinformowała stacja HBO

Jako pierwsi o śmierci amerykańskiego aktora poinformowali dziennikarze stacji HBO. Wieść potwierdziła także bliska rodzina, a mianowicie syn Garsona. „Willie Garson był oddanym przyjacielem, zarówno w życiu, jak i na ekranie. Był promykiem nadziei dla wszystkich w swoim wszechświecie. Zasłynął kreacją jednej z najbardziej lubianych postaci z naszych produkcji i był członkiem naszej rodziny przez 25 lat. Jesteśmy pogrążeni w rozpaczy w związku z jego odejściem.” – możemy przeczytać na łamach HBO, cytowanego przez portal Pudelek.pl.

Willie Garson najbardziej dał się zapamiętać z roli Stanforda Blatcha w serialu „Seks w wielkim mieście”. Telewidzów rozkochał też rolami w takich kultowych produkcjach, jak „Dzień świstaka”, „Ally McBeal” czy „Hawaii 5.0”. To oczywiście tylko część bogatego portfolio, na które zapracował Garson. Większość z tych seriali biła swego czasu rekordy popularności na kanałach TVP czy TVN. Po dziś dzień, puszczane są w mniej popularnych stacjach telewizyjnych w Polsce, ale i na całym świecie.

Amerykański aktor zmarł w wieku 57 lat. Jak donosi portal Pudelek.pl, wpisem w mediach społecznościowych pożegnał go też jego syn. „Kocham Cię tato. Spoczywaj w pokoju. Cieszę się, że mogłem być częścią Twojej przygody i jestem dumny z tego, ile osiągnąłeś. Zawsze będę Cię kochał, ale musisz teraz wyruszyć we własną podróż. Zawsze będziesz przy mnie.” – napisał Nathen.

źródło: HBO, Pudelek.pl

Zobacz również: